Biegły ze sprawy Amber Gold: wykonanie opinii w wyznaczonym terminie - niemożliwe

Biegły ze sprawy Amber Gold: wykonanie opinii w wyznaczonym terminie - niemożliwe
Fot. PAP/Tomasz Gzell

Gierszewski został wyznaczony jako biegły do sprawy Amber Gold w lutym 2011 r., gdy dochodzenie w tej sprawie nadzorowała Prokuratura Rejonowa Gdańsk-Wrzeszcz, zaś referentem sprawy była prok. Barbara Kijanko. Dochodzeniem zajmowała się zaś policjantka Katarzyna Tomaszewska-Szyrajew.

 

Jarosław Krajewski (PiS) pytał Gierszewskiego, czy prok. Kijanko przekazując postanowienie o powołaniu na biegłego wydała mu zalecenia, co do sposobu sporządzenia tej opinii. "Żadnych wytycznych nie było" - odpowiedział świadek.

 

Krajewski dopytywał też, w jaki sposób został ustalony termin na sporządzenie opinii - do 30 maja 2011 r. "Czy to pan zaproponował taki termin?" - pytał.

 

"Ja z tym terminie spotkałem się po raz pierwszy, kiedy otrzymałem to postanowienie o wyznaczeniu mnie jako biegłego (...) i od razu przedzwoniłem do policjantki, że jest to niemożliwe, żebym to mógł wykonać w tym terminie, bo nie ma dokumentacji żadnej. Jak policjantka przekazała mi te cztery czy pięć tomów akt, to tam nie było żadnych materiałów, w oparciu o które można byłoby tę opinię sporządzić" - zeznał świadek.

 

Gierszewski ocenił, że wcześniej nie spotykał się z takim postępowaniem. "Jak otrzymywałem akta, to tam były dokumenty i było wyraźnie napisane w oparciu o co, co mam zrobić" - zaznaczył.

 

Świadek zeznał też, że w początkowym okresie po powołaniu go na biegłego był w siedzibie Amber Gold, żeby - jak mówił - "zorientować się, jak to w ogóle wygląda". "Pojechaliśmy na miejsce do Amber Gold z policjantką. Okazano nam tam dokumenty dotyczące umów, to był taki segment z poukładanymi teczkami, chronologicznie prawdopodobnie. Tych umów było kilka tysięcy, z oświadczenia księgowej, z rozmowy wynikało, że w każdej teczce jest umowa i stosowne dokumenty zabezpieczające tą umowę" - powiedział świadek.

(PAP)