Marszałek Sejmu: Projekt "dezubekizacyjny" wraca do komisji

Marszałek Sejmu: Projekt dezubekizacyjny wraca do komisji
fot. PAP/EPA

Początkowo planowano, że głosowanie ws. projektu odbędzie się w środę wieczorem. "Prezydium Sejmu postanowiło ponownie skierować sprawozdanie komisji do komisji w celu przygotowania poprawionego sprawozdania" - powiedział przed głosowaniami Kuchciński.

 

"W toku debaty w Sejmie i w komisjach zgłaszano szereg uwag i projekt został cofnięty do ponownego rozpatrzenia przez komisję" - powiedział PAP przewodniczący sejmowej komisja administracji i spraw wewnętrznych Arkadiusz Czartoryski (PiS), pytany o powody tej decyzji.

 

Wcześniej w środę Sejmowe komisje administracji i spraw wewnętrznych oraz polityki społecznej i rodziny nie poparły wniosków PO, Nowoczesnej i PSL o odrzucenie w II czytaniu projektu. A także zarekomendowały odrzucenie trzech poprawek klubu PO, rozszerzających przepisy projektu "ustawy dezubekizacyjnej" o prokuratorów.

 

Pierwsza poprawka zgłoszona przez PO zakłada zmianę tytułu projektu, by dopisać do niego słowa "Prawo o prokuraturze". Kolejna dotyczy zmian Prawie o prokuraturze, gdzie dodany miałby być przepis, który zakładał, że "wysokość uposażenia prokuratorów w stanie spoczynku, którzy pełnili służbę od dnia 22 lipca 1944 r. do dnia 31 lipca 1990 r. na rzecz totalitarnego państwa, nie może być wyższa niż miesięczna kwota przeciętnej emerytury". Przebieg służby prokuratorów miałby sprawdzać IPN na wniosek Prokuratora Generalnego.

 

Trzecia i ostatnia poprawka zakłada, że prokuratorzy, którzy w dniu wejścia w życie projektu otrzymywali już emerytury, a z informacji przedstawionych przez IPN wynika, że pełnili służbę na rzecz totalitarnego państwa, Prokurator Generalny wszczynałby z urzędu postępowanie "w przedmiocie ponownego ustalenia wysokości przysługującego uposażenia". Od decyzji PG ustalającej wysokość uposażenia, przysługiwałoby odwołanie do sądu cywilnego.

 

We wtorek Sejmowe komisje administracji i spraw wewnętrznych oraz polityki społecznej i rodziny wprowadziły do projektu kilka poprawek.

 

Jedna z nich wyłącza spod działania ustawy osoby, które "wstąpiły w szeregi MSW i MON" po raz pierwszy nie wcześniej niż 12 września 1989 r. Za służbę na rzecz totalitarnego państwa nie uznaje się także odbywania służby zasadniczej wynikającej z przepisów "o powszechnym obowiązku obrony".

 

Jak wskazano w uzasadnieniu do poprawki, ma ona objąć tych funkcjonariuszy, którzy po powołaniu rządu Tadeusza Mazowieckiego (12 września 1989 r.) wstąpili w szeregi MSW i MON "celem jego zreformowania".

 

W przypadku wyłączenia spod działania ustawy osób, które odbywały zasadniczą służbę wojskową - jak wskazano - "brak takowej regulacji skutkowałby zaliczeniem żołnierzy i funkcjonariuszy, którzy odbywali zasadniczą, w tym zastępczą służbę wojskową (...) do osób pełniących służbę na rzecz totalitarnego państwa".

 

Kolejna poprawka dotyczy Akademii Spraw Wewnętrznych. Chodzi o objęcie działaniem ustawy wyłącznie osób, które pracowały na etatach SB w tej uczelni. Oznacza to, że przepisy ustawy nie będą dotyczyć strażaków, czy byłych milicjantów, którzy odbyli na tej uczelni studia wyższe.

 

Przygotowany przez MSWiA projekt zakłada, że "za służbę na rzecz totalitarnego państwa" od 22 lipca 1944 r. do 31 lipca 1990 r. Informację o przebiegu służby funkcjonariuszy ma sprawdzać IPN.

 

Zmiany mają objąć funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa, jednostek Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego i Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Obniżenie emerytur i rent będzie dotyczyć także osób, które służyły w jednostkach Ministerstwa Obrony Narodowej, w tym - w Wojskowej Służbie Wewnętrznej i Wojskach Ochrony Pogranicza. A także kadry naukowo-dydaktycznej, naukowej, naukowo-technicznej oraz słuchaczy i studentów m.in. Centrum Wyszkolenia MSW i Wyższej Szkoły Oficerskiej MSW w Legionowie.

 

W myśl projektu, od 1 października 2017 r., maksymalna emerytura dla tych osób nie będzie mogła być wyższa niż średnia emerytura lub renta z tytułu niezdolności do pracy. Jak wskazano, według danych z czerwca 2016 r. wysokość przeciętnej emerytury wypłacanej przez ZUS wynosiła ok. 2 tys. zł, a wysokość przeciętnej renty z tytułu niezdolności do pracy wypłacanej przez ZUS wynosiła ok. 1 tys. 543 zł.

 

Zgodnie z propozycją, w przypadku renty rodzinnej po funkcjonariuszu, wysokość świadczenia nie będzie mogła przekraczać wysokości średniej renty rodzinnej z Funduszu Ubezpieczeń Społecznej, wypłacanej przez ZUS w czasie tworzenia projektowanej ustawy (według wstępnych danych, w czerwcu 2016 r. wysokość przeciętnej renty rodzinnej wypłacanej przez ZUS wynosiła ok. 1 tys. 725 zł).

(PAP)