Kaczyński o sytuacji w Sejmie: nie damy się sterroryzować, uchwalimy budżet

Na sali sejmowej grupa posłów opozycji gdzie opozycja od ponad dwóch godzin blokuje mównicę sejmową; weszli tam po tym, gdy marszałek Sejmu Marek Kuchciński wykluczył z obrad posła PO Michała Szczerbę w trakcie debaty nad projektem budżetu. Posłowie opozycji sprzeciwiają się planom zmiany organizacji pracy dziennikarzy w Sejmie.

 

"Mamy niezwykłą sytuację w Sejmie, niezwykłą, ale już znaną z historii III RP, bo tak postępowała Samoobrona" - powiedział Kaczyński. Podkreślił, że to powtórzenie tej samej metody działania, która zupełnie dezorganizuje prace Sejmu i która, z normalnym funkcjonowaniem parlamentaryzmu, czy demokracji nie ma nic wspólnego.

 

"Nie będzie na to zgody, my się nie damy sterroryzować. Z całą pewnością uchwalimy budżet, a także inne ustawy, w tym także tą, o którą być może chodzi. Ja nie mam tutaj pewności, ale uważam, że różnego rodzaju okoliczności pozwalają sądzić, że ci, którzy dziś blokują budżet są bardzo niechętnie nastawieni do ustawy dezubekizacyjnej" - powiedział Kaczyński. Ocenił, że w związku z tym jest ta próba "obstrukcji, ale właściwie nie już obstrukcji, a po prostu zablokowania pracy parlamentu".

 

Odnosząc się do wydarzeń, jakie miały miejsce podczas piątkowych obradach Sejmu, Kaczyński wskazał, że "blokowanie mównicy jest oczywiście deliktem z punktu widzenia regulaminu Sejmu". "Muszą być z tego wyciągnięte wnioski wobec wszystkich, którzy dopuścili się tego nadużycia, tego rodzaju czynu" - zapowiedział.

 

Kaczyński był też pytany czy marszałek sejmu miał prawo wykluczyć posła Szczerbę. "Miał prawo. Uważam, że pan marszałek Sejmu jest niezwykle wręcz tolerancyjny wobec zachowania opozycji. Ja nie mówię o wszystkich klubach, ja mówię przede wszystkim o PO i o Nowoczesnej, i że ta tolerancja skończyła się właśnie tak, jak się skończyła" - podkreślił lider PiS. "Należy być bardziej zdecydowanym" - oświadczył.

 

Szef PiS zaznaczył jednocześnie, że jako opozycja PiS miało na sali sejmowej "nieporównanie mniej praw, niż opozycja ma w tej chwili". Jak zaznaczył, nie mają nic wspólnego z rzeczywistością stwierdzenia opozycji, że są ograniczane jej prawa. Zaznaczył, że gdy był liderem partii opozycyjnej zdarzało sie, że był "w sposób mało grzeczny spędzany z mównicy".

 

"A dzisiaj różnego rodzaju posłowie, często młodzi ludzie, zachowują się w sposób skandaliczny, obrażają innych, także ludzi więcej niż o pokolenie od siebie starszych. Wszelkiego rodzaju reguły polskiej kultury zostały odrzucone. Jest głęboka degradacja języka, sposobu działania. Musimy z tym walczyć, bo to jest przeciw interesom nas wszystkich, to kompromituje demokrację i służy wszystkim, którzy chcą uczynić z demokracji pozór" - powiedział prezes PiS.

 

"W Polsce jest takie dążenie różnie wyrażane, które w gruncie rzeczy ma sprowadzać się do jednego - żeby demokracja była czystym pozorem: możecie sobie wybrać jakąś większość, a ona ma nie mieć nic do powiedzenia, bo inne instytucje będą miały coś do powiedzenia. A tak naprawdę będą mieli do powiedzenia ci, którzy mają najwięcej pieniędzy, najwięcej społecznej siły" - dodał.

 

Kaczyński podkreślił, że PiS się temu przeciwstawia i będzie przeciwstawiać. "Ale dzisiaj ta walka właśnie o taki system przybrała charakter swego rodzaju chuligaństwa parlamentarnego i to chuligaństwo musi być powstrzymane" - zaznaczył szef PiS.

 

Kaczyński był pytany o organizację pracy dziennikarzy w Sejmie. "Nie będzie żadnego ograniczenia dostępu dziennikarzy do sali sejmowej, do Sejmu, tylko to, co jest stosowane w wielu parlamentach świata, zostanie wprowadzone w także Polsce" - oświadczył Kaczyński.

 

Według niego są "ograniczenia możliwości poruszania się dziennikarzy w wielu parlamentach, w tym także, szczególnie w Parlamencie Europejskim; są nieporównanie dalej idące, niż jest to zaplanowane". Prezes PiS ocenił, że właśnie PE jest dla wielu dziennikarzy wzorem organizacji pracy. Kaczyński podkreślił, że planowane zmiany w polskim Sejmie "mają na celu wprowadzenie pewnego porządku".

 

Zapewnił, że "dziennikarze będą mogli się swobodnie poruszać po Sejmie i będą mogli zadawać pytania i nagrywać odpowiedzi, jeżeli będą posługiwali się magnetofonami lub innymi urządzeniami do nagrywania dźwięku". Natomiast kamery - powiedział Kaczyński - "będą w pewnym miejscu i tam posłowie będą mogli być zapraszani".

 

"Chcemy doprowadzić do tego, i sądzę, że z czasem doprowadzimy, że w polskim parlamencie powróciły wreszcie obyczaje parlamentarne" - powiedział.

 

Kaczyński był też pytany czy możliwe jest wycofanie się z planów Kancelarii Sejmu dot. pracy dziennikarzy. "Ta sprawa w tych okolicznościach, które są w tej chwili w ogóle nie może stanąć. Może być przedmiotem jakiś rozmów, ale nie w tych okolicznościach, kiedy mamy do czynienia po prostu ze zwykłym chuligaństwem" - powiedział.

 

W pewnym momencie konferencji głośno pytanie prezesowi PiS próbował zadać poseł PO Sławomir Nitras, dotychczas przysłuchujący się słowom Kaczyńskiego. "Czy pan panie prezesie wie, że dziennikarze nie będą mogli w tym miejscu zadawać pytań?" - pytał Nitras.

 

"Nie wiem dlaczego ten pan, który można powiedzieć przoduje, w tym o czym mówiłem i sądzę, że warto się nim zająć ze względów medycznych" - odparł Kaczyński.

 

(PAP)