Putin: podpisano porozumienie w sprawie rozejmu w Syrii

Putin: podpisano porozumienie w sprawie rozejmu w Syrii
PAP/EPA/NATALIA KOLESNIKOVA

"Nie tylko my od dawna na to (porozumienie o rozejmie - PAP) czekaliśmy, ale także włożyliśmy dużo pracy, by się do niego przybliżyć" - mówił Putin na naradzie z ministrami spraw zagranicznych i obrony, Siergiejem Ławrowem i Siergiejem Szojgu.

 

Przestrzeganie rozejmu - wypracowanego przy mediacji Rosji, Turcji i Iranu - zadeklarowały zarówno siły syryjskiej armii, jak i przedstawiciele opozycji. Armia w opublikowanym przez agencję SANA komunikacie zapowiedziała "całkowite wstrzymanie działań wojskowych". Podkreślono jednocześnie, że zawieszenie broni nie obejmuje dżihadystów z Państwa Islamskiego (IS) oraz ruchu Dżabhat Fatah al-Szam (dawnego Frontu al-Nusra).

 

O poparciu dla porozumienia ze strony opozycji poinformował rzecznik Syryjskiej Koalicji Narodowej, głównej formacji opozycji na uchodźstwie, Ahmad Ramadan, wzywając strony konfliktu do przestrzegania zawieszenia broni. Ramadan powiedział, że rozejm dotyczy też wpływowych grup opozycyjnych Ahrar al-Szam i Dżaisz al-Islam. Informację tę potwierdziła agencja TASS, przekazując opublikowaną przez ministerstwo obrony listę ugrupowań rebelianckich, które podpisały porozumienie.

 

Jak mówił na naradzie Putin, w czwartek podpisano trzy dokumenty: pierwszy między syryjskim rządem i opozycją zbrojną o zawieszeniu broni na całym terytorium Syrii; drugi dokument określa sposoby kontroli przestrzegania rozejmu, a w trzecim strony konfliktu "zadeklarowały wolę rozpoczęcia negocjacji pokojowych w sprawie uregulowania syryjskiego konfliktu".

Jak zapowiedział, Ankara i Moskwa będą gwarantami przestrzegania rozejmu.

 

Putin poinformował również o planach zmniejszenia rosyjskiej obecności wojskowej w Syrii, zaznaczając jednocześnie, że Rosja będzie "kontynuować walkę z międzynarodowym terroryzmem".

 

O tym, że rozejm nie obejmuje grup określanych przez ONZ jako organizacje terrorystyczne, poinformował także turecki minister spraw zagranicznych Mevlut Cavusoglu. Również on podkreślił, że Rosja i Turcja będą gwarantami przestrzegania rozejmu; jego zdaniem to bardzo ważne, że gotowość taką deklarują państwa mające wpływ na strony konfliktu syryjskiego.

 

Minister obrony Rosji oświadczył, że umowę podpisali reprezentanci ok. 62 tys. syryjskich rebeliantów. "To główne siły opozycji zbrojnej" - zapewnił Szojgu. Z kolei szef rosyjskiej dyplomacji ogłosił, że Moskwa wraz z Ankarą i Teheranem rozpoczęła przygotowania do negocjacji pokojowych w sprawie uregulowania konfliktu syryjskiego, które mają odbyć się w stolicy Kazachstanu, Astanie.

 

Wcześniej w czwartek Cavusoglu podkreślał, że rozmowy te nie mają być alternatywą dla prowadzonych pod egidą ONZ negocjacji w Genewie, ale będą ich "etapem uzupełniającym".

 

Jeszcze zanim ogłoszono podpisanie umowy, agencja Reutera podała, że w ramach negocjowanego przez Ankarę, Moskwę i Teheran porozumienia Syria miałaby zostać podzielona na nieformalne strefy wpływów mocarstw regionu, a Asad zostałby u władzy co najmniej przez najbliższe kilka lat. Według źródeł Reutera Rosja i Turcja miałyby pozwolić Asadowi na pozostanie przy władzy do wyborów prezydenckich, w których zamiast niego wystawiono by innego kandydata - również alawitę, ale nie tak kontrowersyjnego.

 

Agencja podkreśliła, że główną rolę w wynegocjowaniu porozumienia chce odegrać rosyjski prezydent. Miałoby to wzmocnić jego retorykę, według której Rosja odzyskuje rolę światowego mocarstwa i poważnego gracza na Bliskim Wschodzie. Jak powiedział w rozmowie z Reuterem były ambasador Wielkiej Brytanii w Moskwie Tony Brenton, "to dla nich wielka sprawa - móc pokazać, że są obecni tam na froncie i zmieniają świat". "Wszyscy przyzwyczailiśmy się, że robią to Stany Zjednoczone i raczej zapomnieliśmy, że Rosja kiedyś grała na tym samym poziomie" - dodał.

 

Fakt odsunięcia od rozmów w sprawie Syrii Stanów Zjednoczonych podkreśla także AFP, zaznaczając, że to pierwszy rozejm wynegocjowany przy udziale Turcji. Wydaje się - pisze agencja - że Moskwa i Ankara przejęły w ten sposób kwestię syryjską.

 

Od początku wojny domowej w Syrii w 2011 roku Rosja i USA wielokrotnie uzgadniały zawieszenie broni w terenie, jednak żadne z nich faktycznie nie utrzymało się dłużej niż kilka dni.

 

W wyniku trwającej już blisko 6 lat wojny w Syrii śmierć poniosło ponad 310 tys. ludzi, a miliony Syryjczyków zostały zmuszone do opuszczenia swoich domów.

 

(PAP)