"W czyim imieniu wszczynają awanturę", Premier Szydło o protestujących posłach

Premier podczas konferencji po posiedzeniu rządu była pytana m.in. o możliwość mediacji ws. sytuacji w Sejmie oraz o to, czy dojdzie do spotkania, które doprowadziłoby do kompromisu.

 

Szefowa rządu podkreśliła, że nie jest to dla niej kryzys parlamentarny. "Ja nazywam (sytuację w Sejmie) awanturą wywołaną przez grupę posłów PO i Nowoczesnej, grupę posłów, którzy zamiast pracować, zamiast wypełniać swoje obowiązki poselskie, w tej chwili zajmują się po prostu awanturnictwem. Warto tym posłom zadać pytanie: czyich interesów bronicie, i w czyim imieniu wszczynacie w tej chwili te awantury?" - zaznaczyła Szydło.

 

"Wszystko, co zostało przeprowadzone, przyjęte na ostatnim posiedzeniu Sejmu zostało przyjęte zgodnie z konstytucją i zgodnie z prawem. Jest budżet, jak powiedziałam budżet stabilny, w którym zostały zagwarantowane środki na program prorodzinny 500 plus, na Mieszkanie Plus, na nowe leki dla emerytów, programy prorozwojowe. To wszystko w tym budżecie się znajduje" - powiedziała premier.

 

Jak dodała, jeżeli posłowie, którzy na sali sejmowej nie pracują dla Polaków, tylko zajmują się sami sobą, nie doceniają tego, że Polacy mogą otrzymać tak dobry budżet, to trzeba zadać pytanie, w czyim imieniu próbują wszczynać awanturę.

 

"Dzisiaj obowiązkiem każdego polityka jest zająć się pracą. 11 stycznia będzie posiedzenie Sejmu, to będzie sprawdzian dla tych polityków, czy chcą pracować dla Polaków, czy chcą realizować dobre projekty, czy chcą być uczestnikami realizacji wielkiego programu odbudowy rozwoju Polski, wspierania polskich rodzin, czy też bronią interesów kogoś i właśnie pytanie kogo? Po to, aby nie dopuścić, żeby Polacy mogli mieć spokojne, stabilne i godne życie w Polsce" - podkreśliła Szydło.

 

Jak dodała, rząd ciężko pracuje. "Również dzisiaj było posiedzenie rządu. Ja zajmuje się konkretnymi sprawami. Zajmujemy się tym, do czego zobowiązali nas Polacy" - zauważyła. Podkreśliła, że PiS reprezentuje interesów Polaków. "Ci posłowie, którzy nie mogą pogodzić się z tym, że właśnie wąskie elity przestały mieć benefity z budżetu państwa, dzisiaj protestują. Wolę pracować dla zwykłych Polaków" - zauważyła szefowa rządu. Jak dodała "być może" celem protestujących posłów jest "obalenie rządu, wprowadzenie destabilizacji, zamieszanie".

 

Premier powiedziała, że są dobre wyniki tegorocznego budżetu; dodała, że "w przyszłym roku będzie dokładnie tak samo". Według Szydło "sytuacja w Polsce wymaga tylko i wyłącznie tego", żeby protestujący posłowie opozycji zabrali się do pracy. "Rząd nie cofnie się, nie cofnie się klub PiS. Mamy program, mamy harmonogram działań. Wszystko będzie realizowane tak, jak zobowiązali nas do tego Polacy" - powiedziała szefowa rządu.

 

Od 16 grudnia w sali plenarnej Sejmu przebywają posłowie opozycji, którzy rozpoczęli wtedy protest wobec wykluczenia z obrad posła PO Michała Szczerby i wobec projektowanych zmian w zasadach pracy dziennikarzy w Sejmie, domagając się zachowania jej dotychczasowych reguł. Marszałek Sejmu Marek Kuchciński wznowił obrady w Sali Kolumnowej, gdzie przeprowadzono głosowania m.in. nad ustawą budżetową na 2017 r.

 

Opozycja uważa, że głosowania w Sali Kolumnowej były nielegalne, m.in. z powodu braku kworum. Marszałek Sejmu zapewnił, że w głosowaniach 16 grudnia brała udział wymagana w konstytucji liczba posłów oraz, że każdy z posłów mógł wejść do Sali Kolumnowej głównym wejściem i brać udział w każdym głosowaniu.

 

(PAP)