Papież wskazuje Polakom wzór świętego Brata Alberta

Zwracając się do polskich pielgrzymów przybyłych do Auli Pawła VI Franciszek powiedział: "W Kościele w Polsce ten rok jest poświęcony bratu Albertowi Chmielowskiemu, w stulecie jego śmierci".

 

"Idąc za przykładem tego wielkiego Świętego miłosierdzia, brata i opiekuna bezdomnych, biednych i zepchniętych na margines, nieście miłość, dobroczynność i nadzieję wszystkim, którzy ich potrzebują" - dodał.

 

W katechezie przestrzegał przed pokusą pokładania ufności w tym, co podsuwa świat, a co budzi, jak mówił, "fałszywe nadzieje".

 

Franciszek podkreślał, że kiedy człowiek odczuwa potrzebę różnych konkretnych zabezpieczeń, staje przed pokusą poszukiwania "bożków, ulotnych pociech". Wśród nich wymienił "pieniądze, sojusze z możnymi tego świata, światowość, fałszywe ideologie, które zdają się wypełniać pustkę samotności i zapewniać bezpieczeństwo".

 

"Ideologie roszczące sobie charakter absolutny, albo bogactwo, władza i sukces, z ich złudzeniem wieczności i wszechmocy, albo wartości takie, jak uroda i zdrowie, mogą stać się bożkami, którym poświęca się wszystko, a które mącą umysł i serce, i zamiast promować życie prowadzą do śmierci" - ostrzegał.

 

„Podobają się nam bożki i to bardzo” - mówił papież. „Musimy zrozumieć, że bożki to nie tylko figurki zrobione z metalu czy innego materiału, ale także te stworzone w naszym umyśle” - zauważył.

 

„Większe zadowolenie przynosi nam podążanie za bożkiem niż za Bogiem. Znacznie bardziej cieszy nas ulotna nadzieja, która jest fałszywa i którą daje taki bożek niż wielka nadzieja, będąca pewnością, jaką daje Bóg” - powiedział Franciszek.

 

Opowiadał, że kiedyś w Buenos Aires idąc do kościoła znalazł się w parku pełnym wróżbitów siedzących przy stolikach, do których ustawiały się kolejki ludzi.

 

“Trzeba było pokazać rękę, a on zaczynał mówić, zawsze to samo: +jest mężczyzna w twoim życiu, jest kobieta, są mroki, ale wszystko będzie dobrze+, potem trzeba było zapłacić” - opisywał Franciszek.

 

Następnie stwierdził: „To daje pewność, ale pozwólcie, że to powiem - to głupota. Ktoś mówi: +Poszedłem do wróżbity i postawił mi karty+. Wiem, że nikt z was tego nie robi”.

 

Papież wspomniał, że w diecezji w Argentynie słyszał o pięknej kobiecie, która mówiła, że musiała dokonać aborcji, bo – jak tłumaczyła - „figura jest dla niej bardzo ważna”. „To są bożki, które prowadzą nas na błędną drogę i nie dają nam szczęścia” - ostrzegł.

 

“Kiedy ktoś pokłada nadzieję w bożkach, staje się taki, jak on: to pusty obrazek” - dodał. Tacy ludzie - wskazywał papież - „nie są zdolni do tego, by pomóc, coś zmienić, uśmiechać się, poświęcić się, kochać. Także my, ludzie Kościoła, narażamy się na to ryzyko, kiedy ulegamy światowości. Należy pozostać na świecie, ale bronić się przed jego iluzjami, które są bożkami”.

 

Na zakończenie spotkania papież zwrócił się do wiernych mówiąc: “Muszę powiedzieć wam coś, czego nie chciałbym mówić, ale muszę”. Następnie wyjaśnił, że karty wstępu na audiencję generalną rozdawane są bezpłatnie, co – jak zauważył - napisane jest na nich w sześciu językach.

 

„Dowiedziałem się, że są cwaniaki, którzy każą sobie płacić za te bilety. Jeśli ktoś wam powie, że trzeba zapłacić, żeby iść na audiencję do papieża, to was oszukuje. Uważajcie” - dodał Franciszek i podkreślił, że ludzie ci to „przestępcy”. „Tego się nie robi, zrozumiano?” - zapytał papież.

 

(PAP)