Gdańsk dofinansowuje wymianę ogrzewania na ekologiczne

Gdańsk dofinansowuje wymianę ogrzewania na ekologiczne
Fot. PAP/Maciej Kulczyński

Lorek w rozmowie z PAP przyznał, że "największym problemem jest indywidualne, tradycyjne ogrzewanie węglowe. Stąd priorytetem w mieście jest zmiana ogrzewania na bardziej efektywne, ekologiczne lub przyłączenie do miejskiej sieci ciepłowniczej".

 

Podał, że na 2017 rok w budżecie miasta na dotacje dla tych, którzy zmienią ogrzewanie, zabezpieczono kwotę 1 mln zł. Podkreślił, że "niezależnie od tej kwoty, dotację otrzymają wszyscy, którzy wystąpią o dotację na zmianę ogrzewania na bardziej ekologiczne". "Pod koniec roku zawsze tę kwotę zwiększamy, bo naszym celem jest obsłużenie wszystkich mieszkańców. Jak wyczerpany zostanie zaplanowany budżet, to kwotę zwiększamy" - dodał.

 

Szacuje, że w Gdańsku jest kilkadziesiąt tysięcy domów jednorodzinnych z indywidualnym ogrzewaniem węglowym.

 

Lorek zwrócił uwagę, że "nie ma nic przeciwko ogrzewaniu węglowemu". Podkreślił, że powinniśmy jednak dążyć do zwiększenia sprawności wykorzystywanych pieców i to począwszy od ogrzewania indywidualnego, po całą krajową energetykę. "Te nasze piece to są konstrukcje wymyślone w czasach Gierka" - dodał.

 

Wyjaśnił, że chodzi głównie o wycofanie z eksploatacji tzw. pieców zasypowych emitujących duże ilości pyłów węglowych.

 

Jak powiedział, uruchomiona została specjalna dotacja na zlikwidowanie tego nieefektywnego ogrzewania węglowego i jego zamianę na nowoczesny kocioł retortowy (z podajnikiem paliwa).

 

"Obliczyliśmy, że taki tradycyjny kocioł w domu jednorodzinnym wyrzuca ok. 700 kg PM10, natomiast nowoczesny kocioł retortowy - 100 kg pyłów" - wskazał. Dodał, że "gdyby rząd wprowadził zakaz sprzedaży zasypowych pieców węglowych o bardzo niskiej sprawności, to byśmy szybko zmniejszyli emisję pyłów".

 

"To nie jest tak, że najbardziej zanieczyszczają atmosferę mieszkańcy palący odpady, butelki plastikowe" - dodał. Na podstawie interwencji Straży Miejskiej ocenia, że tylko ok. 10 proc. właścicieli domów pali śmieci.

 

Powiedział, że tradycyjny kocioł zasypowy kosztuje ok. 1,5-2,5 tys. zł, a nowoczesny kocioł o wyższej sprawności - ok. 5-6 tys. zł.

 

W tym roku kwota dotacji, jaką może uzyskać w Gdańsku osoba fizyczna, prawna i przedsiębiorca na zmianę ogrzewania, została zwiększona z 4 do 5 tys. zł.

 

Natomiast w nowo uruchomionej linii można ubiegać się o dotację w wysokości 1 tys. zł przy zmianie ogrzewania węglowego na ogrzewanie z zastosowaniem kotłów retortowych na ekogroszek lub pelety w budynkach mieszkalnych jednorodzinnych. Chodzi o sytuacje, gdy nie ma możliwości podłączenia nieruchomości do miejskiej sieci ciepłowniczej lub gazowej. "W ten sposób chcemy zachęcić szczególnie mniej zamożnych gdańszczan do zmiany ogrzewania na bardziej ekologiczne" - tłumaczył.

 

Wnioski można składać cały czas. Dotacja jest wypłacana jako refundacja poniesionych kosztów.

 

W 2016 roku Wydział Środowiska UM w Gdańsku udzielił ponad 180 dotacji na zamianę ogrzewania węglowego - głównie na gazowe, ale też na elektryczne lub podłączenie do miejskiej sieci ciepłowniczej. Na ten cel wydano ponad 600 tys. zł. W latach 2014 - 2016 dotacje dla mieszkańców na zadania związane z ochroną środowiska i gospodarką wodną przekroczyły 3 mln zł.

 

Według ekspertów, stosunkowo dobra jakość powietrza na Pomorzu i brak smogu wynika nie tylko z korzystnego położenia regionu, ale także z działań samorządów w zakresie ochrony środowiska.

 

W piątek minister środowiska Jana Szyszko ocenił podczas konferencji prasowej, że jest szansa, by rozporządzenia dotyczące norm jakości dla kotłów grzewczych i norm jakości dla węgla zaczęły obowiązywać przed jesiennym sezonem grzewczym.

(PAP)