Tyszka: Kosztami kryzysu sejmowego powinny się podzielić PO, Nowoczesna i PiS

Tyszka: Kosztami kryzysu sejmowego powinny się podzielić PO, Nowoczesna i PiS
fot. PAP

Stanisław Tyszka odnosząc się w poniedziałek w TVP Info do sprawy kryzysu sejmowego zaznaczył, że od początku apelował o jak najszybsze doprowadzenie do porządku w Sejmie. "Wzywałem partię większościową, żeby poszli po rozum do głowy, żeby się wykazali większym profesjonalizmem, skorzystali z możliwości, jakie daje regulamin Sejmu i umożliwili pracę Sejmowi" - podkreślił.

 

"Niestety PiS zachowało się w tym kryzysie bardzo nieudolnie. Pozwoliło, żeby przez miesiąc trwał kryzys kompromitujący nas w oczach świata, kompromitujący nas przede w wszystkim przed obywatelami polskimi i marnujący pieniądze podatników" - dodał wicemarszałek.

 

Tyszka powołał się na informacje podane przez ministra spraw wewnętrznych i administracji Mariusza Błaszczak, że sama ochrona Sejmu przez policję w czasie kryzysu kosztowała ok. 2,5 mln zł. Zdaniem wicemarszałka, koszty kryzysu były jednak znacznie większe. "Czekam na odpowiedź z Kancelarii Sejmu, ile one wyniosły. Uważam, że one powinny zostać solidarnie poniesione przez PO, Nowoczesną i Prawo i Sprawiedliwość również, bo to PiS swoją nieudolnością spowodowało ten kryzys" - zaznaczył polityk Kukiz'15.

 

Jak dodał, ugrupowanie Kukiz '15 nie weszło w ten "partyjniacki konflikt". Pytany, kto zyskał na konflikcie, powiedział: "w kryzysie przegrali Polacy i państwo polskie".

 

Protest części opozycji w sali plenarnej Sejmu trwał od 16 grudnia 2016 r. Posłowie PO i Nowoczesnej rozpoczęli wtedy protest wobec wykluczenia z obrad posła PO Michała Szczerby i wobec projektowanych zmian w zasadach pracy dziennikarzy w Sejmie, domagając się zachowania jej dotychczasowych reguł. Marszałek Sejmu Marek Kuchciński wznowił obrady w Sali Kolumnowej, gdzie przeprowadzono głosowania m.in. nad ustawą budżetową na 2017 r. Opozycja uważa, że głosowania w Sali Kolumnowej były nielegalne, m.in. z powodu braku kworum.

 

Marszałek Sejmu zapewnił, że w głosowaniach 16 grudnia brała udział wymagana w konstytucji liczba posłów oraz, że każdy z posłów mógł wejść do sali głównym wejściem i brać udział w każdym głosowaniu.

 

PO zawiesiła protest 12 stycznia.

 

(PAP)