Koniec marzeń piłkarzy ręcznych. Polacy przegrali z Rosją i odpadli z turnieju

Koniec marzeń piłkarzy ręcznych. Polacy przegrali z Rosją i odpadli z turnieju
PAP/EPA/EDDY LEMAISTRE

Mecz, którego stawką był awans do 1/8 finału MŚ, biało-czerwoni – brązowi medaliści poprzedniego czempionatu – przegrali głównie za sprawą zbyt dużej liczby niewymuszonych błędów i wręcz dramatycznej nieskuteczności w ataku. Jedyną jaśniejszą postacią był bramkarz Adam Malcher.

 

Polacy zaczęli obiecująco, podobnie jak w meczu z Norwegią, od prowadzenia 2:0. Pierwszego gola stracili dopiero w ósmej minucie, głównie dzięki dobrej postawie w bramce Malchera. Jednak chwilę potem, w ciągu jednej minuty, po serii szkolnych błędów Rosjanie zaliczyli trzy trafienia, a w 10. dodali czwarte.

 

Między słupkami „Sbornej” skuteczną zaporę stanowił Wadim Bogdanow, na co dzień zawodnik Azotów Puławy. Mimo to biało-czerwoni doprowadzili jeszcze, po raz ostatni, jak się potem okazało, do remisu 4:4. Młoda polska ekipa nie potrafiła opanować nerwów, szczególnie w ataku raziła nieskutecznością i marnowaniem stuprocentowych okazji, przez co rywale ponownie odskoczyli na dwa gole.

 

Przy stanie 5:7 w 19. min Przemysław Krajewski nie wykorzystał karnego, a w odpowiedzi Rosjanie nie pomylili się. W następnej akcji kolejnego karnego nie strzelił Michał Daszek i w 22. min było już 5:9.

 

Paradoksalnie Polakom lepiej układała się gra, gdy grali w osłabieniu. Po jednej z dwuminutowych kar podopieczni Tałanta Dujszebajewa odrobili część strat i w 25. min było już tylko 8:10. Co z tego skoro za chwilę kolejne banalne błędy zostały skrzętnie wykorzystane przez przeciwników. W dodatku Bogdanow bronił z ponad 50-procentową skutecznością i na przerwę drużyny schodziły przy prowadzeniu Rosjan 13:9.

 

Na początku drugiej części znów skuteczny okazał się Malcher, ale koledzy w ataku mieli problemy z trafieniem w bramkę. Wynik się zmienił dopiero w 34. min po rzucie Tomasza Gębali.

 

Pomimo wysiłków bramkarza Gwardii Opole reszta polskiego zespołu nadal traciła piłkę w sposób, który doprowadzał do całkowitego zwątpienia trenera Tałanta Dujszebajewa.

 

Przy 10:14 Krajewski ponownie przegrał pojedynek z Bogdanowem. Był to trzeci karny niewykorzystany przez Polaków w tym meczu. Od tej pory Rosjanie byli już na fali, podczas kiedy w szeregi biało-czerwonych wdało się zwątpienie. Zwłaszcza gdy karnego (czwartego) nie rzucił tym razem Daszek (przy stanie 10:16).

 

Na kwadrans przed końcem Polacy mieli do odrobienia pięć bramek i przewagę zawodnika. Dujszebajew poprosił o czas, ale wiadomo było, że trzeba cudu, aby zdobyć punkty w tym meczu.

 

Na 10 minut przed końcową syreną biało-czerwoni doprowadzili do stanu 15:18 i wtedy trener „Sbornej” wziął czas. Rosjanie pilnowali wyniku i czynili to z dużą konsekwencją. W ich ataku niezwykle skuteczny był Paweł Atman.

 

W 56. min przy 18:21 znów Polacy niecelnie podali i rywale po raz kolejny odskoczyli. Przy 19:22 nastąpiła kolejna irytująca strata piłki, a że pozostały dwie minuty gry, stało się jasne, że biało-czerwonym pozostanie walka w Pucharze Prezydenta, poza czołową „16”.

 

W grupie A Polacy mają jeszcze do rozegrania dwa mecze – we wtorek z Japonią i w czwartek z obrońcą tytułu Francją.

 

(PAP)