Schetyna: prezydent powinien stanąć przez Trybunałem Stanu

Schetyna: prezydent powinien stanąć przez Trybunałem Stanu
PAP/Maciej Kulczyński

Schetyna pytany we wtorek w Radiu Zet, czy postawiłby przed Trybunałem Stanu prezydenta Andrzeja Dudę za podpisanie budżetu na 2017 r., powiedział: "W tej sprawie absolutnie tak, w tej sprawie, kiedy zaakceptował i podpisał nielegalnie przyjęty budżet - tak".

 

"Nie będzie świętych krów w polskiej polityce, nie może tak być, nie możemy tego zaakceptować, dlatego, jeśli będzie łamane prawo, ci, którzy je łamią muszą wiedzieć, że odpowiedzą za to" - oświadczył szef PO.

 

Jak podkreślił, Polska powinna przyjąć budżet w sposób legalny. "To nie jest tak, że wszystko jest skończone, wszystko jest w porządku, ta sprawa wróci. Wszyscy, którzy podejmowali te decyzje - wiedząc, że robią to w sposób wadliwy i niezgodny z prawem - za to odpowiedzą" - powiedział Schetyna. Dopytywany, czy przed Trybunałem Stanu odparł: "Tak".

 

Pytany, czy Platforma będzie robiła wszystko w Brukseli, aby PiS poniósł konsekwencje przyjęcia budżetu, Schetyna powiedział: "To jest wielkie wyzwanie i będziemy mieli tutaj z tym problem, jeżeli sygnały z Komisji Europejskiej będą się powtarzać". Powtórzył, że budżet został przyjęty nielegalnie. Dopytywany, czy możliwe są konsekwencje polegające na obcięciu funduszy unijnych dla Polski, szef PO powiedział: "To trzeba zrobić większością głosów, wszyscy muszą głosować za tym, to jest niemożliwe, żeby nazwać sprawę po imieniu".

 

"Polska po raz kolejny jest wskazywana jako +trouble maker+, jako ci którzy robią kłopoty i po raz kolejny dostarczają je do Brukseli. Tak samo będzie z tym budżetem, ten opis nielegalności, czy wadliwości przyjęcia budżetu będzie pokazywany, jako przykład, który ma Polskę zaatakować, czy postawić w złym świetle. To jest efekt aktywności (Jarosława) Kaczyńskiego i PiS" - ocenił szef PO.

 

Schetyna powiedział też, że nie ma przekonania, iż "bitwę w Sejmie" wygrał prezes PiS Jarosław Kaczyński. "Na pewno (bitwę) wygrały wolne media i ich obecność w Sejmie" - podkreślił. "Nie przegraliśmy tej bitwy, jako Platforma, ona była długa i wyczerpująca, ale podjęliśmy wyzwanie" - dodał szef PO.

 

"Przez 27 nocy ludzie, posłowie i senatorowie Platformy, także posłowie Nowoczesnej spali na sali posiedzeń Sejmu, żeby dziennikarze mieli nieskrępowany dostęp do informacji w Sejmie. Proszę to docenić" - apelował Schetyna.

 

Szef PO przyznał też, że jest "skazany" na współpracę z liderem Nowoczesnej Ryszardem Petru. "Nie jestem zwolennikiem tego, żeby zbyt wcześnie narzucać, być przekonanym, że opozycja już jest zjednoczona" - zastrzegł. Jak dodał, Platforma musi współpracować z przedstawicielami Nowoczesnej - jak mówił - "ciekawego programu politycznego, bardzo bliskiego programowo Platformie".

 

"Petru prowadził pewną polityczną grę, zrobił wszystko to, co mógł zrobić i będziemy dalej współpracować, musimy ze sobą współpracować, żeby wykorzystać potencjał obu ugrupowań" - zadeklarował szef PO.

 

Zdaniem Schetyny, z prezesem PiS mogą rozmawiać tylko silni. "Albo będę silny, jako szef PO, Platforma będzie silna, będzie partnerem i podmiotem w tej grze, albo PiS wygra następne wybory" - powiedział. Zadeklarował też, że nie chce być liderem opozycji, ale chce wygrać wybory parlamentarne.

 

(PAP)