Protesty przeciwko Trumpowi w różnych krajach świata - także w Polsce

W Berlinie ok. 200-300 ludzi zgromadziło się późnym popołudniem przed siedzibą populistycznej, antyimigranckiej partii Alternatywa dla Niemiec (AfD), skąd wyruszyli pod Bramę Brandenburską. Nieśli długi transparent głoszący "Mosty, a nie mury!", a także transparenty z napisami "Tak dla miłości", "Nie globalnemu trumpizmowi, nie AfD!".

 

Przed ambasadą USA w pobliżu Bramy Brandenburskiej demonstranci ułożyli ze świeczek napis "Nie".

 

W Londynie zwolennicy ruchu Bridges not Walls (Mosty a nie mury) rozwiesili rano na Tower Bridge duży napis "Budujmy mosty a nie mury". Hasło to nawiązuje do zapowiedzi Donalda Trumpa złożonej w kampanii wyborczej, że postawi on mur na granicy z Meksykiem, za który zapłaci meksykański rząd.

 

Wieczorem w brytyjskiej stolicy przed ambasadą USA zgromadziło się kilkaset osób wznoszących hasła przeciwko rasizmowi i przeciwko broni nuklearnej. "Nie dla rasizmu, nie dla Trumpa" - głosiły m.in. transparenty.

 

Ok. trzystu osób demonstrowało przed amerykańskim konsulatem w Edynburgu. "Nie podoba mi się jego islamofobia, jego rasizm, jego postawa wobec kobiet jest dla mnie absolutnie szokująca, a on jest z niej dumny" - mówił tam 62-letni profesor uniwersytecki Don Glickstein.

 

W Brukseli miejscem demonstracji był plac przed królewską operą La Monnaie, na którym zgromadziło się kilkaset osób w odpowiedzi na apele organizacji broniących praw człowieka i środowiska, a także organizacji feministycznych. Demonstracje nazwano lights4rights i przyłączyła się do niej m.in. Amnesty International.

 

W Lizbonie zgromadziło się tylko ok. trzydziestu osób, Amerykanów i Portugalczyków, którzy odśpiewali hymn USA i wznosili transparenty: "Obama, będzie nam Ciebie brakować".

 

Tymczasem w Budapeszcie kilkaset osób wzięło udział w demonstracji poparcia dla Trumpa przy pomniku Ronalda Reagana koło ambasady Stanów Zjednoczonych. Dziennikarz Zsolt Bayer oświadczył podczas zgromadzenia pod hasłem „O lepszy ład światowy”, że Obamie „nie udało się zrealizować praktycznie niczego z jego wielkich planów”, doszło zaś do rozprzestrzenienia liberalizmu, co przejawia się m.in. rosnącą akceptacją dla stosowania narkotyków, małżeństw jednopłciowych i aborcji.

 

(PAP)