PO: Działania CBA to paniczna próba uzasadnienia zerwania negocjacji ws. Caracali

PO: Działania CBA to paniczna próba uzasadnienia zerwania negocjacji ws. Caracali

B. wiceszef MSZ ds. europejskich odniósł się w ten sposób do doniesień, iż funkcjonariusze CBA zabezpieczają w Ministerstwie Rozwoju oraz w spółkach PZL Mielec i WSK "PZL-Świdnik" dokumenty dotyczące przetargu na śmigłowce wielozadaniowe dla wojska.

 

Według informacji podanych przez CBA, czynności podjęte przez Biuro prowadzone są w ramach śledztwa prowadzonego pod nadzorem Prokuratury Regionalnej w Szczecinie w sprawie rozpisanego w 2012 r. przetargu na śmigłowce wielozadaniowe dla Wojsk Lądowych, Marynarki Wojennej i Sił Powietrznych.

 

Pytany przez dziennikarzy w Sejmie o ocenę działań CBA w sprawie przetargu na śmigłowce, Trzaskowski stwierdził, że za rządów PiS CBA przerodziło się "tylko i wyłącznie w policję polityczną, która ma wypełniać polityczne zamówienia rządzących". Funkcjonariusze Biura wchodzą - jego zdaniem - "wszędzie tam, gdzie PiS widzi możliwość ugrania czegoś w sposób polityczny". "Tutaj mamy z tym samym do czynienia" - ocenił polityk.

 

Podkreślił, że sposób zerwania przez rząd Beaty Szydło kontraktu z francuskim koncernem Airbus na dostarczenie śmigłowców Caracal "zaszkodził niesłychanie polskiej polityce zagranicznej, bo straciliśmy całkowitą wiarygodność". Jak dodał, PiS próbuje teraz "za pomocą CBA" znaleźć "w sposób paniczny jakiekolwiek argumenty", uzasadniające decyzję o zakończeniu rozmów z koncernem.

 

Przetarg na wielozadaniowe śmigłowce dla wojska rozpisano wiosną 2012 r. W kwietniu 2015 r. MON do końcowego etapu zakwalifikowało ofertę Airbus Helicopters z maszyną H225M Caracal. MON podało wówczas, że tylko ta oferta spełniła wymogi formalne. Należące do amerykańskiego koncernu Lockheed Martin zakłady PZL Mielec oferowały MON śmigłowiec Black Hawk w eksportowej wersji. Z kolei WSK "PZL-Świdnik", które należą do włoskiego Leonardo, proponowały maszynę AW149. MON odrzuciło ofertę Świdnika ze względy na zbyt odległy termin dostawy, Mielca - z powodu braku uzbrojenia.

 

Tej decyzji sprzeciwiało się będące wówczas w opozycji PiS oraz związki zawodowe działające w zakładach w Mielcu i Świdniku. Ówczesny szef MON Tomasz Siemoniak (PO) wiele razy podkreślał, że przetarg na śmigłowce dla wojska był rzetelny, a warunki dla wszystkich oferentów były takie same.

 

30 września 2015 r. rozpoczęły się negocjacje umowy offsetowej, której podpisanie było warunkiem zawarcia kontraktu z Airbus Helicopters. Na początku października 2016 r. Ministerstwo Rozwoju, które negocjowało offset z Airbusem, poinformowało o zakończeniu rozmów, uznając ich dalsze prowadzenie za bezprzedmiotowe. Według rządu oferta Airbusa nie odpowiadała interesom ekonomicznym i bezpieczeństwa Polski, a wartość proponowanego offsetu była niższa od oczekiwanej.

 

Od tego czasu MON na nowo rozpoczęło procedurę pozyskania nowych śmigłowców w ramach pilnej potrzeby operacyjnej. Pod koniec października 2016 r. MON poinformowało, że do rozmów z Inspektoratem Uzbrojenia przystąpili wszyscy trzej oferenci, którzy uczestniczyli w poprzednim przetargu.

 

Jesienią 2016 r. Prokuratura Okręgowa w Warszawie uchyliła decyzję z 2015 r. o odmowie śledztwa z ówczesnego zawiadomienia posłów PiS ws. przetargu na śmigłowce i badała sprawę w postępowaniu sprawdzającym. W październiku 2016 r. prokuratura wszczęła śledztwo.

 

Jego podstawą jest art. 231 Kodeksu karnego, który przewiduje karę do 3 lat więzienia za niedopełnienie obowiązków lub przekroczenie uprawnień. Inną podstawą jest art. 305, który stanowi, że kto w celu osiągnięcia korzyści majątkowej udaremnia lub utrudnia przetarg publiczny albo wchodzi w porozumienie z inną osobą działając na szkodę właściciela mienia albo osoby lub instytucji, na rzecz której przetarg jest dokonywany, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. Śledztwo prowadzi Prokuratura Regionalna w Szczecinie.

 

Posłowie PiS zawiadomienie do prokuratury złożyli w maju 2015 r. Podkreślali w nim, że wymagania przetargowe mogły preferować tylko jednego z oferentów - Airbusa. Według PiS, przestępstwa mogli się dopuścić ówczesny szef MON Tomasz Siemoniak, wiceminister Czesław Mroczek oraz osoby im podległe.

(PAP)