Mateusz Kijowski wybrany na szefa mazowieckiego KOD

Mateusz Kijowski wybrany na szefa mazowieckiego KOD
PAP/Paweł Supernak

Jak mówił Kijowski, dobre doświadczenia związane z działalnością KOD wiążą się z udanymi manifestacjami i "dotarciem do masy ludzi", a złe - "z pracą zarządu głównego". Określił, że "medialne zamieszanie" wokół KOD, związane z "jakimiś tam fakturami" stanowi "balast" dla organizacji. "Nikt z nas na tej sali nie wie, jaka jest prawda. Pozwólmy na to, żeby ta prawda została wyjaśniona w spokojnych okolicznościach i żeby nie ciążyło to na dalszej pracy nowego regionu i nowego zarządu regionu na Mazowszu" - argumentował.

 

W dyskusji poprzedzającej głosowanie Kijowski podtrzymał jednocześnie ubiegłotygodniową deklarację, iż na marcowym Krajowym Zjeździe Delegatów będzie ponownie ubiegał się również o stanowisko przewodniczącego zarządu głównego KOD. Zapewnił jednocześnie, że - jego zdaniem - region mazowiecki KOD może skorzystać na "silnej reprezentacji" we władzach centralnych stowarzyszenia. "Praca dla regionu w żaden sposób nie koliduje z pracą na rzecz całego stowarzyszenia" - przekonywał.

 

Lider KOD opowiedział się również m.in. za "profesjonalizacją" funkcji przewodniczącego (zarządu regionu) i wprowadzeniem wynagrodzenia za jego pracę. "Mam nadzieję, że to będzie źródło utrzymania" - dodał.

 

Kontrkandydat Kijowskiego, który wcześniej był m.in. członkiem regionalnej tymczasowej rady koordynatorów grup lokalnych Komitetu na Mazowszu, w swoim wystąpieniu na zebraniu krytycznie odnosił się do pracy władz centralnych i apelował o "wyjaśnienie w spokojnych okolicznościach" sprawy niejasności wokół rozliczeń finansowych pomiędzy Kijowskim a KOD.

 

Z kandydowania zrezygnował ostatecznie działający dotąd m.in. w sekcji programowej mazowieckiego KOD Marcin Skubiszewski, który przed głosowaniem powiedział, że podobieństwa pomiędzy jego kandydaturą a kandydaturą Pawła Bilskiego "znacznie przekraczają różnice". Zaznaczył, że główną motywacją kandydowania było dla niego to, żeby szefem regionu został ktoś, kto "nie jest umoczony w te historie zarządu, kto nie jest umoczony ani po jednej, ani po drugiej stronie". "Ja ten warunek spełniam, Paweł Bilski też, każdy głosuje jak uzna, ja się wycofuję" - dodał Skubiszewski.

 

(PAP)