Kamil Stoch piąty w Willingen, wygrana Wellingera

Kamil Stoch piąty w Willingen, wygrana Wellingera
PAP/Arne Dedert

Dziesiąty był Piotr Żyła, 13. Maciej Kot, tuż za nim uplasował się Dawid Kubacki, a na 15. pozycji zawody ukończył Jan Ziobro. W sobotę biało-czerwoni wygrali konkurs drużynowy.

 

W niedzielę potwierdzili, że są w dobrej formie, ale ich skokom zabrakło błysku. W pierwszej serii w dobrych warunkach wietrznych Stoch poszybował na 145 m, co wystarczyło do czwartego miejsca. Prowadził Norweg Daniel Andre Tande, który osiągnął 149,5 m, drugi był Wellinger - 147,5, a trzeci Kraft - 148,5 m. Do lidera Polak tracił 8,3 pkt, ale walka o podium wciąż była realna.

 

Stoch w finale wylądował o 10 metrów bliżej niż w pierwszej serii, ale cała czołówka skakała z krótszego rozbiegu, gdyż wcześniej Austriak Michael Hayboeck uzyskał 145,5 m i jury zdecydowało się obniżyć belkę. 135 m nie wystarczyło nawet do utrzymania pozycji tuż za podium, gdyż lidera PŚ wyprzedził jeszcze Fettner.

 

W Willingen została zatem przerwana seria czterech zwycięstw "Rakiety z Zębu". Z wyjątkiem rozgrywanego w trudnych warunkach i składającego się z jednej serii konkursu w Innsbrucku 4 stycznia, Stoch nie schodził z podium od 18 grudnia i drugich zawodów w Engelbergu. W niedzielę odnotował najgorszy wynikowo występ w 2017 roku, ale nie zachwiało to jego pozycji lidera PŚ.

 

Do drugiego w klasyfikacji Tandego stracił tylko pięć punktów, bo Norweg w finale - nie po raz pierwszy w tym sezonie - też sobie nie poradził i spadł z pierwszego na czwarte miejsce. Z kolei trzeci w PŚ Słoweniec Domen Prevc był dopiero 26.

 

Z pozostałych Polaków równo skakał Żyła i ostatecznie uplasował się na 10. miejscu. W pierwszej serii zachwycił Jan Ziobro szybując na odległość 143,5 m, ale w drugiej skoczył 127 m i spadł z ósmej na 15. lokatę, drugą najlepszą w sezonie, po 14. miejscu w Zakopanem.

 

W pierwszej serii słabiej spisał się Kot, któremu 133 m w dogodnych warunkach wystarczyło do 25. miejsca. W drugiej uzyskał dwa metry więcej i awansował na 13. W klasyfikacji PŚ wciąż jest piąty.

 

Z szóstki biało-czerwonych w niedzielę nie zapunktował tylko 32. Stefan Hula.

 

Wellinger odniósł drugie zwycięstwo w karierze, po raz pierwszy triumfował 16 stycznia 2014 roku w Wiśle. 21-letni skoczek jest trzecim Niemcem, po Svenie Hannawaldzie i Severinie Freundzie, który triumfował w Willingen, określanym - ze względu na atmosferę i tłumy na trybunach - jako "niemieckie Zakopane".

 

Niedzielny konkurs rozegrano w warunkach sprzyjających skoczkom, którzy w obu seriach mieli wiatr pod narty. Był dość silny, momentami przekraczał 2 m/s., a to sprawiało, że większość zawodników otrzymywała sporo ujemnych punktów. Wśród Polaków rekordzistą był Hula, któremu notą obniżono z tego powodu o 25,2 pkt. W drugiej Kubacki dostał za wiatr minus 24,6 pkt, a Stoch minus 20,4 pkt.

 

Po raz pierwszy w tym sezonie pucharowe punkty zdobył Fin Janne Ahonen, który uplasował się na 21. pozycji. 39-latek z Lahti skoczył 132 i 129,5 m. Znacznie lepiej wypadł Austriak Gregor Schlierenzauer, który po rocznej przerwie wrócił do rywalizacji pucharowej w Zakopanem. W Willingen zajął siódme miejsce - 141,5 i 135 m.

 

W klasyfikacji generalnej PŚ Stoch prowadzi z dorobkiem 978 pkt. Tande jest drugi i traci do podwójnego mistrza olimpijskiego z Soczi i zwycięzcy tegorocznego Turnieju Czterech Skoczni 125 pkt, a trzecie miejsce zajmuje Domen Prevc - 193 pkt.

 

Kolejne konkursy odbędą się w następny weekend na mamucim obiekcie w niemieckim Oberstdorfie, a później skoczkowie przeniosą się do Azji.

 

(PAP)