Schulz: SPD chce wygrać wybory i zdobyć fotel kanclerza

Schulz: SPD chce wygrać wybory i zdobyć fotel kanclerza
PAP/EPA/CLEMENS BILAN

W pierwszym po nominacji przemówieniu do kolegów partyjnych i sympatyków w siedzibie SPD w Berlinie Schulz powiedział, że sprawiedliwość społeczna i solidarność będą motywami przewodnimi jego kampanii przed wyborami parlamentarnymi wyznaczonymi przez prezydenta na 24 września.

 

Były przewodniczący Parlamentu Europejskiego zagroził finansowymi konsekwencjami państwom, które odmawiają przyjmowania uchodźców, skrytykował nowego prezydenta USA Donalda Trumpa, odpierał też osobiste ataki ze strony mediów związane z jego trudną przeszłością.

 

"Moim celem jest zostanie kanclerzem Republiki Federalnym Niemiec" - powiedział Schulz dodając, że celem SPD jest stanie się "najsilniejszą siłą polityczną w kraju". Jego zdaniem Niemcom "potrzebna jest polityczna zmiana".

 

SPD jest obecnie mniejszym koalicjantem w rządzie z partiami chadeckimi CDU i CSU kierowanym przez Angelę Merkel. W sondażach chrześcijańscy demokraci prowadzą z przewagą ponad 10 punktów procentowych, chociaż nominacja Schulza spowodowała znaczny wzrost poparcia dla socjaldemokratów.

 

W najnowszym, opublikowanym w piątek sondaży ZDF, CDU/CSU poparło 36 proc. uczestników ankiety, a SPD 24 proc.

W blisko godzinnym przemówieniu Schulz odniósł się między innymi do problemu uchodźców, wzywając do ich "uczciwego podziału" i grożąc krajom, które odmawiają przyjmowania imigrantów, finansowymi konsekwencjami w przyszłym budżecie UE.


"Europa musi działać, zwalczając przyczyny migracji i skutecznie strzegąc granic zewnętrznych Unii, a przede wszystkim uchwalając wreszcie pilnie potrzebne europejskie prawo migracyjne. Chodzi o uczciwy podział uchodźców na naszym kontynencie" - powiedział Schulz po ogłoszeniu decyzji o swojej nominacji w siedzibie SPD w Berlinie.

 

"Solidarność i uczciwy podział ciężarów jest fundamentem europejskiej współpracy" - zaznaczył polityk SPD.

 

Niemcy - podkreślił Schulz - okazują innym krajom solidarność, także finansową, gdy czują się one zagrożone. "Jeśli jednak niektórzy członkowie UE rozumieją pod pojęciem solidarności udział w subwencjach rolnych i funduszach strukturalnych, ale gdy należy okazać solidarność ludziom, którzy uciekają, to mówią: nie, dziękuje, to przyszły niemiecki rząd musi połączyć kwestię solidarności w polityce migracyjnej z przyszłym unijnym budżetem" - mówił Schulz, długo oklaskiwany przez zgromadzonych.

 

"Publiczną zniewagą dla Niemiec" nazwał fakt, iż premier Węgier Viktor Orban, "odmawiający jakiejkolwiek solidarności z Niemcami", przyjmowany jest z honorami przez bawarską CSU.

 

Niemcy wiedzą, co to wojna, dyktatura, prześladowania i wypędzenia, a wielu z nich musiało uciekać przed Hitlerem - powiedział Schulz. Niemieckie doświadczenie mówi, że jeśli ludzie uciekają przed Państwem Islamskim, to "zasługują na schronienie" - dodał.

 

Kandydat SPD na kanclerz ostro zaatakował prezydenta USA Donalda Trumpa. Zarzucił mu "aroganckie i niebezpieczne" wypowiedzi dotyczące mniejszości. "To jest niesłychane naruszenie tabu" - ocenił. Odnosząc się do wypowiedzi o torturach i zapowiedzi budowy muru na granicy z Meksykiem, Schulz zauważył, że prawo międzynarodowe i prawa człowieka obowiązują także prezydenta USA, "co trzeba mu uzmysłowić".

 

Reagując na krytykę, że pochodzi z prowincji, nie ma matury i nigdy nie studiował, Schulz odparł, że jego pochodzenie i jego skomplikowany życiorys "nie jest wadą". Jak zaznaczył, te doświadczenia dzieli z większością obywateli, co pozwoli mu lepiej zrozumieć "codzienne troski, nadzieje i lęki" mieszkańców Niemiec.

 

61-letni polityk pochodzi z Wuerselen pod Akwizgranem w Zachodnich Niemczech. W młodości marzył o karierze piłkarza, jednak kontuzja przekreśliła te plany. W tym czasie wpadł w alkoholizm; nie zrobił też matury. Dopiero po opanowaniu kryzysu - jak podkreśla "własnymi siłami" - wyuczył się zawodu księgarza i prowadził przez wiele lat własną księgarnię.

 

W 1987 roku Schulz został burmistrzem swojego rodzinnego miasta. Po ponad 10-letnim sprawowaniu tej funkcji zdobył mandat do Parlamentu Europejskiego. Od 2012 roku do stycznia 2017 roku był szefem PE.

 

Nominację Schulze na kandydata na kanclerza oraz na przewodniczącego SPD musi jeszcze potwierdzić w marcu zjazd partii. Dotychczasowy szef SPD i uważany za murowanego kandydata na kanclerza Sigmar Gabriel nieoczekiwanie zrezygnował we wtorek z obu funkcji.

 

(PAP)