Tusk: deklaracje amerykańskiej administracji niepokojące dla UE

Tusk: deklaracje amerykańskiej administracji niepokojące dla UE
fot. PAP/EPA

"Wyzwania, jakie stoją teraz przed UE, są bardziej niebezpieczne niż jakiekolwiek inne od czasu podpisania Traktatów Rzymskich" - napisał Tusk w liście do szefów państw i rządów wystosowanym przed piątkowym szczytem UE na Malcie.

 

Pierwsze zagrożenie, jakie wymienił, związane jest z nową geopolityczną sytuacją na świecie i w Europie. "Coraz bardziej, ujmijmy to w ten sposób, asertywne Chiny, zwłaszcza na morzach; agresywna polityka Rosji wobec Ukrainy i swoich sąsiadów; wojny, terror i anarchia na Bliskim Wschodzie i w Afryce, z radykalnym islamem odgrywającym główną rolę; a także niepokojące deklaracje nowej administracji USA sprawiają, że nasza przyszłość jest bardzo nieprzewidywalna" - napisał Tusk.

 

Jak wskazał, po raz pierwszy w historii antyeuropejskość jest deklarowana otwarcie przez wiele osób. Ocenił, że zwłaszcza zmiana w Waszyngtonie postawiła UE w trudnej sytuacji w związku z tym, że nowa administracja USA wydaje się stawiać znak zapytania nad minionymi 70 laty amerykańskiej polityki zagranicznej.

 

Szef Rady Europejskiej zaapelował, by wykorzystać protekcjonistyczny zwrot Stanów Zjednoczonych na korzyść UE przez intensyfikację prac nad porozumieniami o wolnym handlu z zainteresowanymi partnerami. "UE nie może porzucić swojej roli jako potęgi handlowej, która jest otwarta na innych" - wskazał szef Rady Europejskiej.

 

Zaznaczył, że trzeba też stanowczo bronić porządku międzynarodowego opartego na rządach prawa. "Nie możemy poddać się tym, którzy chcą osłabić czy zerwać więzi transatlantyckie, bez których globalny porządek i pokój nie jest w stanie przetrwać. Powinniśmy przypomnieć naszym amerykańskim przyjaciołom ich własne motto: +Zjednoczeni trwamy, podzieleni upadamy+" - napisał Tusk.

 

Drugim obszarem zagrożeń, na jaki zwrócił uwagę, jest związany ze wzrostem nastrojów antyunijnych, nacjonalistycznych i ksenofobicznych w samej Wspólnocie. Szef Rady Europejskiej zauważył, że egoizm narodowy staje się atrakcyjną alternatywą dla integracji.

 

Trzecie zagrożenie według Tuska wiąże się ze stanem umysłów proeuropejskich elit. "Spadek wiary w integrację polityczną, poddanie się populistycznym argumentom, a także wątpliwości wobec podstawowych wartości demokracji liberalnej są coraz bardziej widoczne" - ocenił.

 

Szef Rady Europejskiej podkreślił, że w świecie pełnym napięć i konfrontacji potrzebna jest odwaga, determinacja i polityczna solidarność Europejczyków. "Bez tego nie przetrwamy" - ocenił.

 

Jak zaznaczył, UE musi bronić godności zjednoczonej Europy niezależnie od tego, czy rozmawia z Rosją, Chinami, Stanami Zjednoczonymi czy Turcją. Jego zdaniem potrzebna jest duma z osiągnięć, które sprawiły, że Europa jest najlepszym miejscem do życia na ziemi.

 

Tusk napisał, że trzeba patrzeć do przodu, ale jednocześnie nie można zapominać o tym, dlaczego 60 lat temu zdecydowano zjednoczyć Europę. "Po pierwsze zjednoczyliśmy się, aby zapobiec kolejnej katastrofie historycznej; po drugie czas europejskiej jedności jest najlepszym okresem w wielowiekowej historii Europy" - zaznaczył Tusk.

 

Zwrócił uwagę, że dezintegracja UE nie będzie prowadziła do odbudowy "mitycznej", pełnej suwerenności krajów członkowskich, ale do ich realnej i faktycznej zależności od wielkich supermocarstw: Stanów Zjednoczonych, Rosji i Chin. "Tylko razem możemy być w pełni niezależni" - napisał Tusk.

 

Szef Rady Europejskiej wezwał też do podjęcia "asertywnych i spektakularnych kroków, które zmienią zbiorowe emocje i ożywią dążenie do podniesienia integracji europejskiej do następnego poziomu". Jak zaznaczył, aby to uczynić, konieczna jest odbudowa poczucia bezpieczeństwa oraz społeczno-gospodarczego dobrobytu Europejczyków.

 

Według Tuska wymaga to definitywnego wzmocnienia granic zewnętrznych UE, lepszej koordynacji służb odpowiedzialnych za walkę z terroryzmem, wzrostu wydatków na obronę, wzmocnienia polityki zagranicznej UE jako całości, a także wspierania inwestycji, integracji społecznej, wzrostu gospodarczego i zatrudnienia.

 

(PAP)