Wlk. Brytania: Królowa wściekła na Theresę May

Wlk. Brytania: Królowa wściekła na Theresę May
PAP/EPA

Powołując się na źródło w królewskiej rezydencji, gazeta podkreśliła, że formuła poinformowania opinii publicznej o zaproszeniu - podczas wspólnej konferencji prasowej premier Theresy May i prezydenta Trumpa po ich spotkaniu w Białym Domu w ubiegłym tygodniu - sugerowała, że była to polityczna decyzja Downing Street.

 

"Times" opublikował także list byłego stałego sekretarza w resorcie spraw zagranicznych Petera Rickettsa, który ocenił, że brytyjska premier postawiła królową "w bardzo trudnej sytuacji" i zasugerował, że powinna zapaść decyzja o obniżeniu rangi wizyty. Jak podkreślił, niezbędne decyzje powinny zapaść "niezwłocznie, aby uchronić królową przed dalszymi kontrowersjami".

 

Ricketts, który zajmował najwyższe stanowisko urzędnika służby cywilnej w Foreign Office w latach 2006-10, podkreślił, że "byłoby dalece mądrzejsze poczekać i zobaczyć, jakim prezydentem będzie Trump, zanim doradzono królowej, aby go zaprosiła".

 

"Times" zaznaczył jednocześnie, że o ile Trump otrzymał zaproszenie do Pałacu Buckingham już w pierwszym tygodniu swojego urzędowania, to byli prezydenci USA Ronald Reagan, George H. W. Bush i Bill Clinton nigdy nie dostąpili zaszczytu oficjalnej wizyty u królowej Elżbiety II. Z kolei George W. Bush i Barack Obama musieli czekać kolejno 32 i 28 miesięcy.

 

Pomimo wielotysięcznych protestów w 35 miastach Wielkiej Brytanii i ponad 1,6 miliona podpisów pod internetową petycją za wycofaniem zaproszenia dla Trumpa do złożenia wizyty państwowej, czyli przewidującej audiencję u królowej, przedstawiciele brytyjskiego rządu powtórzyli w poniedziałek, że nie zamierzają zmienić planów i uważają Stany Zjednoczone za "najbliższego sojusznika".

 

Cytowane przez "Guardiana" anonimowe źródło w brytyjskim rządzie dodało, że "odwołanie wizyty cofnęłoby wszystko, co udało się osiągnąć wizytą premier May", która w ubiegły piątek była pierwszym zagranicznym przywódcą przyjętym przez Trumpa w Białym Domu.

 

Rzecznik premier May podkreślił, że zaproszenie wystosowano po rekomendacji komitetu odpowiedzialnego za oficjalne wizyty państwowe, którym towarzyszy bogaty ceremoniał, i po konsultacji z Pałacem Buckingham. Jak zaznaczył, szefowa rządu "z radością przekazała je w imieniu królowej Elżbiety II i zostało ono przyjęte".

 

"Nie ma żadnego powodu, dla którego (Trump) nie powinien zostać podjęty w ramach wizyty państwowej, za to jest wiele argumentów +za+" - podkreślił w Izbie Gmin minister spraw zagranicznych Boris Johnson.

 

Według sondażu telewizji Sky News za odwołaniem zaproszenia do wizyty państwowej dla Trumpa jest 49 proc. Brytyjczyków; przeciwnego zdania jest 34 proc. obywateli.

 

Z Londynu Jakub Krupa

 

(PAP)