Katalończycy bronią swojego byłego premiera. Protesty na ulicach Barcelony

Oprócz Masa przed regionalnym Najwyższym Trybunałem Sprawiedliwości Katalonii stanęła też jego ówczesna zastępczyni Joana Ortega i była minister edukacji Katalonii Irene Rigau. Cała trójka jest oskarżona o nieposłuszeństwo wobec państwa i przestępstwo popełnione podczas sprawowania urzędu.

 

Masowi grozi 10 lat zakazu sprawowania funkcji publicznych, a Ortedze i Rigau - po dziewięć lat.

 

W drodze do sądu oskarżonym towarzyszył obecny premier Carles Puigdemont, szefowa regionalnego parlamentu Carme Forcadell i setki przedstawicieli koalicji niepodległościowej, Razem dla Tak. "Dzisiaj wielu z nas czuje, jakbyśmy to my byli sądzeni" - oświadczył Puigdemont przed sądem.

 

Przed gmachem Trybunału zgromadziły się tysiące zwolenników władz Katalonii, którzy wyrażali swoje poparcie okrzykami: "Ani jednego kroku wstecz", "Nie jesteście sami", "Niepodległość". Nieśli katalońskie flagi i transparenty z napisami: "Głosowanie to demokracja".

 

9 listopada 2014 roku zwolennicy oderwania się Katalonii od Hiszpanii przeprowadzili niewiążące referendum w tej sprawie. Mas był wówczas premierem rządu regionalnego. Według katalońskich władz za niepodległością opowiedziało się ponad 80 proc. uczestników referendum. Jednak udział w głosowaniu wzięły tylko 2 mln spośród 5,4 mln uprawnionych.

 

Referendum zorganizowano mimo ostrego sprzeciwu rządu w Madrycie, który blokował głosowanie w sądach, utrzymując, że jest ono niezgodne z konstytucją. Trybunał Konstytucyjny zakazał głosowania i aby ominąć ograniczenia, symboliczne referendum obsługiwali wolontariusze.

 

Proces Masa odbywa się w czasie, gdy utrzymują się silne napięcia między mniejszościowym gabinetem premiera Hiszpanii Mariano Rajoya a rządem Katalonii, gdzie władzę sprawuje proniepodległościowa administracja.

 

Rząd Katalonii obiecuje, że we wrześniu przeprowadzi oficjalne referendum w sprawie ewentualnego odłączenia się od Hiszpanii. Z kolei Rajoy zapowiada, że storpeduje próby przeprowadzenia kolejnego głosowania. Podkreśla jednak, że jest gotowy do dialogu. "Możemy rozmawiać, ale wszyscy muszą przestrzegać prawa" - powiedział w piątek na Malcie.

 

Zamożna i uprzemysłowiona Katalonia liczy 7,5 miliona ludności. Region ten cieszy się znaczną autonomią polityczną i finansową, ma świetnie zorganizowane szkolnictwo z katalońskim językiem nauczania i w ostatnich latach przeżywa szybki wzrost nastrojów niepodległościowych.

 

(PAP)