Petru: Z kierowcy seicento chcą zrobić kozła ofiarnego

Petru: Z kierowcy seicento chcą zrobić kozła ofiarnego

"Tak naprawdę mam wrażenie, ale tu mówię tylko o wrażeniu, trzeba zobaczyć, jak było naprawdę, że chcą z niego zrobić kozła ofiarnego, w sytuacji, kiedy prawdopodobnie - tu znów mówimy, prawdopodobnie - wina jest po stronie tych, którzy prowadzili samochody rządowe, a nie po stronie kierowcy seicento" - powiedział Petru w "Salonie politycznym Trójki" odnośnie mężczyzny podejrzewanego o spowodowanie wypadku.

 

Na uwagę dziennikarki, że oferowane przez Nowoczesna i Platformę Obywatelską wsparcie dla kierowcy jest "niedyskretne", Petru odpowiedział: "Wszystko jest niedyskretne, bo to jednak jest wypadek kolumny rządowej, jest poturbowana pani premier, to jest kolejny wypadek tego typu albo podobny w ciągu ostatniego roku".

 

Dopytywany, czy nie pośpieszono się z pomocą, powiedział: "Jeżeli prokuratura tak szybko go oskarża, to trzeba szybko pomóc mu w tej sprawie". Dodał, że "bardzo łatwo młodego człowieka przestraszyć" w sytuacji, gdy ma miejsce "tak wielki atak ze strony państwa". "Za wcześnie został oskarżony ten człowiek (...) prokuratura skierowała przeciwko niemu sprawę, medialnie został tak naprawdę oskarżony o spowodowanie tego wypadku" - tłumaczył Petru. "Chciałbym mieć pełne wyjaśnienie, bez sugestii, jak było, tylko faktografię" - zaznaczył.

 

"Ja nie mam zaufania do prokuratury, która będzie w tej sprawie będzie pozywała tego chłopaka" - powiedział. Dodał również, że ma "coraz mniejsze zaufanie" do prokuratury w ogóle, "dlatego, że ewidentnie sterowana jest ona ręcznie przez ministra Ziobro".

 

"Nie jestem ekspertem ds. BOR-u, natomiast widziałem wypowiedzi ekspertów, którzy mówią, że kierowca zachował się niewłaściwie, mówię, kierowca limuzyny z panią premier, dlatego że skręcił i uderzył w to właśnie drzewo. Pytanie, jaka była prędkość (...) prawdopodobnie jechali dużo szybciej, widziałem skalę zniszczeń" - powiedział przewodniczący Nowoczesnej.

 

Petru pytany był również o zapowiadaną przez ministra Mariusza Błaszczaka reformę BOR. "Jak będzie nazwa zmieniona, to wszystko będzie załatwione [..] ja się śmieję, bo oni mają taką tendencję, rząd PiS-u" - ironizował.

 

"Oczekuję, że są realizowane procedury, które powinny obowiązywać, ja bym sprawdził, zamiast krzyczeć o nazwie +Narodowe Siły Obrony Rządu+ czy jak oni to chcą nazwać, sprawdziłbym, jakie miały być procedury, które były nieprzestrzegane, dlaczego były nieprzestrzegane, kto o tym wiedział, dlaczego nie było raportów do ministra, dlaczego nie było procedury wewnętrznej informowania, dlaczego nie było audytu po poprzednich wypadkach, dlaczego nie wyciągnięto wniosków" - tłumaczył Petru.

 

"Ja nie jestem pewny, że jest potrzebna zmiana w BOR-ze, jedyna potrzebna zmiana jest taka, że muszą być przestrzegane procedury, a procedury ewidentnie, od momentu kiedy jest minister Błaszczak, nie są przestrzegane" - dodał.

 

W piątek w Oświęcimiu doszło do wypadku kolumny samochodowej z udziałem auta, którym jechała premier Beata Szydło. Premier powiedziała w niedzielę w Wiadomościach TVP, że czuje się dobrze, nie ma poważnych obrażeń i liczy, że w ciągu kilku dni zapadnie decyzja, że może opuścić szpital. Dziękowała też za życzenia i słowa wsparcia.

(PAP)