Siemoniak: Mariusz Błaszczak i Jarosław Zieliński rozłożyli BOR; powinni zostać odwołani

Siemoniak: Mariusz Błaszczak i Jarosław Zieliński rozłożyli BOR; powinni zostać odwołani
Fot. PAP

"To oni rozłożyli BOR, pan Błaszczak, z panem Zielińskim, bo w ciągu kilku miesięcy mamy premier w szpitalu, mamy prezydenta w rowie. Jak to można porównywać z różnymi kolizjami czy stłuczkami? Nigdy, mówię o sytuacjach drogowych, prezydenci i premierzy nie lądowali w rowach ani w szpitalach" - powiedział Siemoniak w TVN24.

 

Według niego wszystkie konferencje, które zorganizowano po wypadku premier Beaty Szydło, pokazują, że w Biurze Ochrony Rządu panuje chaos. "Dlaczego od piątku nie występuje szef BOR? Dlaczego nie wiemy kto to jest - kierujący tą służbą(...), nie jest w stanie pięciu zdań powiedzieć ma konferencji prasowej?" - pytał były szef MON.

 

Zdaniem Siemoniaka działania szefa MSWiA to "tak naprawdę jest jedna wielka kompromitacja ministra Błaszczaka i drżeć powinni obywatele, że bezpieczeństwo wewnętrzne Polski jest w rękach kogoś takiego, bo on swojej własnej szefowej nie jest w stanie upilnować, by była bezpieczna".

 

Polityka PO poproszono też o ocenę wtorkowej wypowiedzi szefa MSWiA. Błaszczak w "Sygnałach dnia" w Radiowej Jedynce mówiąc o obrońcy 21-letniego Sebastiana K. mec. Wojciechu Pocieju podkreślił: "Ja rozumiem, że pan Pociej włącza się w akcję dotyczącą tego, żeby podważyć pierwsze ustalenia świadczące o tym, kto spowodował ten wypadek. Bierze za to pieniądze, a więc ma tytuł do tego, żeby takie działania robić".

 

"To jest kuriozalna wypowiedź. Nie rozumie tego, że adwokaci bronią tych, którzy są oskarżani. Gdybym ja był na miejscu pani premier Beaty Szydło, jak tylko bym oprzytomniał po tym wypadku, to bym natychmiast wyrzucił ministrów Błaszczaka i Zielińskiego" - komentował polityk PO. "Ona nie jest w stanie tego zrobić, bo oni są ważniejsi od niej" - dodał.

 

Według Siemoniaka sytuacja związana z wypadkiem premier pokazuje, że "w państwie PiS nikt nie ponosi odpowiedzialności".

 

Poseł Nowoczesnej Adam Szłapka powiedział we wtorek, że jego ugrupowanie przygotowało wniosek o odwołanie szefa MSWiA i zaapelował do całej opozycji o podpisywanie się pod nim. Również posłowie PO: Jan Grabiec i Andrzej Halicki przekonywali we wtorek, że Błaszczak powinien odejść z rządu, ponieważ jest odpowiedzialny m.in. za "chaos w służbach i brak profesjonalizmu".

 

"To nie są argumenty, to są tak absurdalne zarzuty ze strony opozycji, że trudno to komentować. Na pewno nie będziemy odwoływać ministra Błaszczaka, to bardzo dobry minister, bardzo dobry człowiek" - powiedziała we wtorek PAP rzeczniczka PiS Beata Mazurek. Jak oceniła, "histeryczna opozycja nie ma nic do powiedzenia, poza tym, że nieustannie krzyczy". "My jesteśmy na te krzyki odporni, tak jak na ich wnioski o odwołanie ministra" - podkreśliła rzeczniczka PiS.

 

W piątek ok. godz. 18.30 w Oświęcimiu doszło do wypadku, w którym poszkodowana została premier Beata Szydło. Rządowa kolumna trzech samochodów (pojazd premier jechał w środku) wyprzedzała fiata seicento. 21-letni kierowca przepuścił pierwszy samochód, a następnie miał zacząć skręcać w lewo i zderzyć się z autem, w którym była szefowa rządu. Oprócz niej poszkodowani zostali dwaj funkcjonariusze BOR z tego samochodu.

 

Siemoniaka - jako b. szefa MON - spytano też o kolejne doniesienia medialne ws. salutowania przez polskich żołnierzy rzecznikowi MON Bartłomiejowi Misiewiczowi.

 

"To pokazuje, jak mocną pozycję ma pan Misiewicz i tę pozycję zapewnił mu (szef MON) pan Macierewicz i to co się dzieje, te kolejne filmy - to jest aż nie do zaakceptowania, że coś takiego może się dziać. Ja nie rozumiem, czemu prezes PiS (Jarosław) Kaczyński na to pozwala" - powiedział polityk PO.

 

Pytany, dlaczego - jego zdaniem - pozwala na to prezydent Andrzej Duda, Siemoniak powiedział, że tego też nie rozumie. "Ale przyjmuję to, że zwierzchnik sił zbrojnych abdykował z tej roli i nie jest w stanie Antoniemu Macierewiczowi na nic zwrócić uwagę. Natomiast Jarosław Kaczyński ponosi za to odpowiedzialność(...) Ja widzę w tym jakąś zemstę na wojsku, bo nijak nie da się wytłumaczyć tego, co się dzieje" - mówił poseł PO.

 

Dodał, że dla niego "przykry jest ten widok upokorzonych żołnierzy". "To jest absolutny skandal i kompromitacja. Nie jestem w stanie wytłumaczyć sobie tego inaczej niż tym, że prezesowi to odpowiada, że armia jest upokarzana. Być może prezes zamiast rodeo ogląda sobie Misiewicza" - powiedział.

 

O sprawę salutowania Misiewiczowi był też dzisiaj pytany w RMF FM rzecznik rządu Rafał Bochenek. „Wiemy, że pan minister Macierewicz potępił tego typu zachowania i nie powinno do takich sytuacji dochodzić” – odparł Bochenek.

 

Dopytywany, czy premier jest zadowolona, że minister Macierewicz wciąż współpracuje z Misiewiczem, Bochenek dodał: „To nie jest kwestia zadowolenia pani premier, bo - tak jak powiedziałem - poszczególni ministrowie sami sobie dobierają swoich współpracowników.(…) Pani premier nie angażuje się w sprawy kadrowe w poszczególnych resortach”.

 

Dziennikarz przypomniał słowa premier Szydło, że jej zdaniem szef MON wobec Misiewicza "już decyzje podjął”. „Ja również myślę, że taką decyzję już podjął. Pan Misiewicz w tym momencie przebywa na urlopie - zobaczymy co się będzie później działo” – mówił Bochenek.

(PAP)