Amnesty International: antyestablishmentowi politycy wśród przyczyn regresu praw człowieka

Amnesty International: antyestablishmentowi politycy wśród przyczyn regresu praw człowieka
fot. PAP/EPA
W 2016 roku "cyniczne wykorzystywanie retoryki +my kontra oni+, opartej na oskarżeniach, nienawiści i strachu, zyskało na świecie znaczenie nienotowane od lat 30. XX wieku", gdy do władzy w Niemczech doszedł Adolf Hitler - ocenia AI przy okazji publikacji dorocznego raportu o sytuacji praw człowieka na świecie.
 
Jako przykład przywódców politycznych uprawiających "szkodliwą" politykę, która "szczuje, obwinia i odczłowiecza całe grupy ludzi", AI podaje m.in. Donalda Trumpa, prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdogana i prezydenta Filipin Rodrigo Duterte.
 
"Szkodliwa kampania Trumpa (przed wyborami prezydenckimi w USA w listopadzie 2016 roku - PAP) jest przykładem dokonującego się na całym świecie zwrotu ku polityce pretensji i podziału. Przywódcy i politycy stawiają na retorykę strachu, rozbudzają konflikty, winą za prawdziwe lub sfabrykowane żale elektoratu obarczają +obcego+" - podkreśla AI.
 
Jak dodaje, Trump wygrał wybory, mimo że "sięgał po dyskryminacyjną retorykę, nie stronił od mizoginii i ksenofobii, a także zapowiadał ograniczenie powszechnie przyjętych swobód obywatelskich i prowadzenie polityki sprzecznej z ideą praw człowieka".
 
"Przesunęły się granice tego, co jest do przyjęcia. Politycy bezwstydnie i czynnie legitymizują wszelkie formy nienawistnej retoryki i polityki (...): mizoginię, rasizm i homofobię. Jako pierwsi ofiarą padli uchodźcy, a jeśli obecna tendencja utrzyma się w 2017 roku, na celowniku znajdą się także inni" - czytamy w raporcie.
 
Brytyjska organizacja pisze o "poważnym naruszaniu praw człowieka" w 159 krajach. Jak zauważa, w 2016 roku rządy "udawały, że nie widzą zbrodni wojennych, forsowały porozumienia kwestionujące prawo do występowania o azyl, przyjmowały ustawy naruszające wolność słowa, nawoływały do zabijania ludzi oskarżonych o przyjmowanie narkotyków, usprawiedliwiały tortury i masową inwigilację oraz przedłużały drakońskie kompetencje służb bezpieczeństwa".
 
W tym roku raport został opublikowany w Paryżu, a nie tradycyjnie w Londynie. Szef AZ Salil Shetty wskazał, że rząd Francji nadużywał swych uprawnień, poszerzonych w konsekwencji stanu wyjątkowego po atakach terrorystycznych, i osadził w areszcie domowym ponad 600 osób, w większości muzułmanów, oraz zakazał ponad 140 demonstracji.
 
W części raportu poświęconej Polsce AI pisze o "istotnych zmianach w prawie" wprowadzonych przez PiS od dojścia tej partii do władzy. "Od października 2015 roku wprowadzono lub znowelizowano 214 ustaw", a "tempo wprowadzania reform i brak odpowiednich konsultacji społecznych zostały szeroko skrytykowane" - zauważa organizacja.
 
AI pisze, że "nowelizacje ustawy o Trybunale Konstytucyjnym pogłębiły kryzys konstytucyjny, który rozpoczął się w 2015 roku", i przypomina o procedurze praworządności wszczętej wobec Polski przez Komisję Europejską. Ocenia, że zmiany wprowadzone na mocy ustawy Prawo o prokuraturze - połączenie funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego oraz rozszerzenie kompetencji prokuratora generalnego - "miały znaczący wpływ na prawo do sprawiedliwego procesu oraz niezależność sądów".
 
W ocenie Amnesty International obiekcje budzi też nowa ustawa antyterrorystyczna, która "oddała w ręce Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego szerokie uprawnienia, bez ustanowienia należnego mechanizmu kontroli, który miałby na celu powstrzymywanie nadużyć i zapewnienie egzekwowania odpowiedzialności". "Ustawa zezwala na niejawną inwigilację, w tym zakładanie podsłuchu, monitoring komunikacji online, inwigilację sieci i urządzeń telekomunikacyjnych bez autoryzacji sądu przez 3 miesiące", do czego wystarcza "+obawa+, a nie uzasadnione podejrzenie, że dana osoba jest zaangażowana w działania terrorystyczne" - wskazuje AI. Wymienia też inne zmiany, m.in. dopuszczalność materiałów dowodowych zdobytych w nielegalny sposób czy przedłużenie do 14 dni okresu tymczasowego aresztowania.
 
W kontekście znowelizowanej Ustawy o policji AI podkreśla, że "rozszerzyła (ona) kompetencje inwigilacyjne policji (...) na podstawie szerokiej listy przestępstw i bez konieczności zachowania zasady proporcjonalności".
 
AI przypomina też, że "skuteczna kontrola rządu nad mediami publicznymi i wynikające z niej ograniczenia wolności prasy spowodowały spadek pozycji Polski w Światowym Rankingu Wolności Prasy z 18. na 47. miejsce, ze 180 krajów". Wskazuje, że "według Towarzystwa Dziennikarskiego do końca (2016) roku zwolniono, zmuszono do rezygnacji lub przeniesiono na mniej wpływowe stanowiska 216 dziennikarzy i dziennikarek oraz pracowników i pracowniczek administracji w mediach państwowych".
 
Amnesty podkreśla, że Polska nie przyjęła żadnych uchodźców z innych krajów UE, a władze "nie zaprzestały nadmiernego stosowania detencji wobec migrantów i osób poszukujących azylu".
 
Raport jest dostępny na stronie internetowej AI, także w języku polskim.
 
(PAP)