Jednak bez medalu! Polscy skoczkowie tuż za podium w Lahti

Po pierwszej serii liderem był Kraft po lądowaniu na 99,5 m. Drugie miejsce zajmował Wellinger - 96,5, a trzecie Austriak Michael Hayboeck - 98. Stoch był czwarty - 96,5 m i tracił do lidera 6 pkt, ale to trzeciego tylko 1,1.

 

Na piątej pozycji plasował się Kubacki - 96,5 m, a na siódmej Kot - 95 m. Żyła miał w zespole trenera Stefana Horngachera najsłabszy skok - tylko 91,5 m i był 20.

 

W finale medalowe nadzieje polskiej ekipy jako pierwszy rozwiał Eisenbichler. Skaczący tuż przed nim Kot miał dobrą próbę na 95,5 m i objął prowadzenie. Ale Niemiec był jeszcze lepszy, osiągnął 100,5 m i zepchnął Polaka z pozycji lidera.

 

Atak na objęcie prowadzenia nie udał się także następnym biało-czerwonym. Kubacki uzyskał 93,5 m i był po swojej próbie czwarty. Nadziei nie spełnił także Stoch, jego 99 m nie wystarczyło do wyjścia na prowadzenie, lider klasyfikacji generalnej Pucharu Świata był drugi.

 

Aby się utrzymać na podium, Stoch musiał liczyć na poważne błędy rywali skaczących po nim. Taki popełnił tylko Hayboeck, który wylądował na 95,5 i spadł z podium. Dwaj pozostali już Stochowi nie pomogli. Wellinger doleciał do 100 m i zepchnął lidera PŚ na trzecie miejsce, a miejsca na podium dwukrotnego mistrza olimpijskiego z Soczi pozbawił Kraft lądując na 98 m.

 

23-letni Austriak zdobył drugi medal mistrzostw świata. Dwa lata temu w Falun wywalczył brązowy. Złoto Krafta w Lahti to szósty w historii złoty medal w skokach narciarskich dla Austrii. Pierwszy wywalczył w 1980 roku w Lake Placid Toni Innauer. Po nim na najwyższym stopniu podium stawali jeszcze: Armin Kogler (1982 Oslo), Heinz Kuttin (1991 Val di Fiemme), Wolfgang Loitzl (2009 Liberec), Thomas Morgenstern (2011 Oslo) i Stefan Kraft (2017 Lahti).

 

W czwartek 2 marca skoczkowie będą walczyli o medale MŚ na dużej skoczni.

 

(PAP)