Lekkoatleci wrócili do kraju. Przywieźli ze sobą 12 medali

Zawodnik RKS Łódź wyjawił, że dla niego to wyjątkowy sukces. "To jest ukoronowanie wieloletniej walki z samym sobą. To najpiękniejszy medal ze wszystkich jaki mam. Zdrowie jest, zapał do trenowania również i... może wytrwam do igrzysk w Tokio".

 

"Poruszyło się moje serce, gdy konkurs w Belgradzie wygrał Sylwester Bednarek" - powiedział Bańka. "Kiedy w 2009 r. zdobył w Berlinie medal mistrzostw globu wydawało się, że cały świat leży u jego stóp. Niestety, perypetie zdrowotne zatrzymały go w dalszej drodze do sukcesów. A jednak nie poddał się. Po ośmiu latach stanął ponownie na podium. Mało kto wierzył, że będzie jeszcze mógł skakać na światowym poziomie" - dodał.

 

Zwracając się do złotego medalisty powiedział: "Sylwku, nauczyłeś nas pokory i wytrwałości, a to jest kwintesencja sportu. Wiem jak wiele przeszedłeś i dziś z głębi serca serdecznie ci gratuluję i dziękuję za twoją postawę".

 

Prezes PZLA Henryk Olszewski ma nadzieję, że podobną jak w Belgradzie radość będzie przeżywał podczas sierpniowych mistrzostw świata w Londynie. W jego ocenie obecna reprezentacja jest jedną z najlepszych w historii polskiej lekkoatletyki.

 

Mistrz Europy w biegu na 800 m Adam Kszczot przyznał, że liczba medali zrobiła na nim ogromne wrażenie. Z kolei jego trener Zbigniew Król zwrócił uwagę na wielką loteryjność biegu na tym dystansie. "Tu jeden błąd i wypada się z rywalizacji. Adam wszystkie trzy biegi w Belgradzie rozegrał po mistrzowsku".

 

Konrad Bukowiecki powiedział, że nie tylko złotym medalem w pchnięciu kulą, ale przede wszystkim wynikiem 21,97 zaskoczył sam siebie. "Wyobrażałem sobie, że wygrywam konkurs, ale nie to, że nie mając jeszcze ukończonych 20 lat odbiorę Tomaszowi Majewskiemu rekord Polski".

 

Kapitan reprezentacji Marcin Lewandowski poinformował, że "na razie głową jestem przy 800 m, ale zmierzam do 1500 m, który stanie się moją koronną konkurencją". Właśnie na tym dłuższym dystansie zdobył w Belgradzie złoto.