Prezes PiS: grają "Odę do radości", by uniemożliwiać korzystanie Polakom z ich praw

"Grają Odę do radości po to, by uniemożliwiać korzystanie Polakom z ich praw i to jest symboliczne. To pokazuje to niebywałe oszustwo, z jakim mamy dzisiaj do czynienia. Ale my wiemy, że zwyciężyliśmy i że zwyciężymy" - oświadczył prezes PiS podczas obchodów miesięcznicy smoleńskiej pod Pałacem Prezydenckim.

 

Odnosił się do manifestacji m.in. grupy "Obywateli RP", a także działaczy i sympatyków "KOD-u", którzy krzyczeli m.in.: "Będziesz siedział", "Wolna Polska bez Kaczora" i "Donald Tusk". Mieli ze sobą transparenty: "San Escobar też nie poparł Tuska", "PiS=wstyd", "Brońmy praw kobiet", trzymali też flagi biało-czerwone i unijne oraz odtwarzali "Odę do radości", hymn Unii Europejskiej. Nawiązywało to do unijnego szczytu w Brukseli, na którym w czwartek przywódcy państw UE ponownie wybrali w czwartek Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej. W głosowaniu kandydaturze Tuska sprzeciwił się tylko polski rząd.

 

Jak mówił Kaczyński, "przychodzimy tutaj już prawie siedem lat, przez ten czas próbowano nam przeszkadzać, tak jak teraz". "My wiemy, że to, o co zabiegamy, o co walczymy - uczczenie pamięci poległych w Smoleńsku i ujawnienie prawdy o Smoleńsku, jest już bliskie" - powiedział prezes PiS w wystąpieniu.

 

Kaczyński zaznaczył, że "ta furia, ta nienawiść, ta Oda do radości grana w imię nienawiści, nic tutaj nie zmieni. Ona jest tylko dowodem tego, jak bardzo boją się ci, którzy uczynili tyle złego Polsce i którzy dzisiaj próbują przejść do nowej ofensywy, jeszcze bardziej brutalnej, jeszcze bardziej wręcz niesłychanej. Wspomnijmy choćby to, co dzieje się ostatnio w Teatrze Powszechnym - atak na wartości, atak na tradycję, atak na kulturę, atak na Polskę" - mówił prezes PiS, nawiązując do wystawianej w teatrze "Klątwy" Olivera Frljicia. Sztuka wywołała wiele protestów, Konferencja Episkopatu Polski uznała ją za mającą "znamiona bluźnierstwa", a Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga wszczęła z urzędu dochodzenie w tej sprawie.

 

Według prezesa PiS, "dziś to, co tutaj się dzieje, to atak na Polskę, atak pod sztandarami Unii Europejskiej". "Atak właśnie na Polskę i na to, co jest istotą tej Unii, atak na to, co chcieli Europie przygotować i przygotowywali ci, którzy Unię stworzyli a co niszczą, ci, którzy dzisiaj wypaczają ich ideę" - stwierdził Kaczyński.

 

"Żadne krzyki tutaj nie pomogą. My tu będziemy i my tutaj zwyciężymy. Zwyciężymy. Będzie wolna Polska" - podkreślił lider Prawa i Sprawiedliwości.

 

"Będzie prawda o Smoleńsku i będzie klęska tych, którzy są łotrami, którzy tutaj czymś rzucają. Powtarzam - nic wam to nie pomoże, przegraliście moralnie, przegraliście politycznie i przegracie do końca, poniesiecie klęskę. Polska zwycięży" - powiedział Kaczyński.

 

Anita Czerwińska (PiS) odczytała apel, w którym przypomniała, że za miesiąc obchodzona będzie siódma rocznica katastrofy. "Żywe są nie tylko nasze wspomnienia tamtych tragicznych chwil. Wciąż w polityce polskiej i europejskiej widać działania ludzi, politycznie i moralne odpowiedzialnych, za dopuszczenie do śmierci polskiej elity i zatuszowanie śledztwa" - mówiła.

 

"Nasi przywódcy zginęli przy milczeniu politycznych elit na świecie i w Europie. Dzisiaj to milczenie zatyka usta i wiąże usta wielu rządom" - przekonywała. Jej zdaniem, przełamać zmowę milczenia możemy tylko my sami. "Silne państwo, silna gospodarka, armia i dobra polityka zagraniczna i wewnętrzna może powiedzieć światu prawdę. Takie państwo jest w stanie rozliczyć odpowiedzialnych za tragedię i pokazać, że nie pozwoli na zapomnienie tego, co się wydarzyło" - podkreślała.

 

Apelowała, by 10 kwietnia pokazać pełną mobilizację rządzących i społeczeństwa. "Bądźmy solidarni z tymi, którzy zginęli. Bądźmy z tymi i bądźmy tymi, którzy pragną prawdy" - mówiła.

 

Zgromadzeni modlili się w intencji osób, które zginęły w katastrofie i w intencji Ojczyzny.

 

Grupa "Obywateli RP" i sympatyków "KOD-u" przez cały czas wznosiła okrzyki.

 

Protestujących i uczestników marszu z okazji miesięcznicy smoleńskiej oddzielał kordon policji. Część uczestników marszu nadal pozostała na Krakowskim Przedmieściu po tym, jak politycy PiS już odjechali. Lider "Obywateli RP" zwrócił się przez megafon do policji mówiąc, że funkcjonariusze poturbowali kilku demonstrantów i uszkodzili ich sprzęt.

 

Biuro prasowe Komendy Stołecznej Policji ocenia, że zgromadzenia przebiegły spokojnie. Karetka odwiozła jedną osobę, która zasłabła - podał PAP oficer dyżurny biura.

(PAP)