Przedstawiciel Renault: chemia kluczem do elektryfikacji motoryzacji

Przedstawiciel Renault: chemia kluczem do elektryfikacji motoryzacji
fot. PAP/EPA
„Chemia baterii jest kluczem, który blokuje obecnie producentów. Wszystko inne, szczerze mówiąc, nie ma takiego znaczenia – można przecież łatwo poprawić np. silniki. (…) Jeśli miałbym poświęcić wszystkie swoje pieniądze na konkretne działanie, od którego zależałoby przetrwanie motoryzacji w najbliższych 50 latach, wybrałbym chemię baterii. Dla mnie jest ona głównym motorem napędowym” – mówił przedstawiciel francuskiego koncernu. Szczególnie, że baterie są jednymi z najdroższych elementów samochodów elektrycznych – dodał podczas rozmowy w kuluarach międzynarodowych targów motoryzacyjnych w Genewie.
 
Przypomniał, że jego firma od 2012 r. sprzedaje samochód elektryczny Zoe. Ancelin zwrócił uwagę: „jesteśmy bardzo zaskoczeni faktem, iż baterie (zastosowane w tych autach – PAP) nie starzeją się tak jak przypuszczaliśmy. W wieloletnich akumulatorach nadal mamy 90 proc. pierwotnego poziomu i to przy codziennym ładowaniu przez użytkowników". "To oznacza, że już osiągnęliśmy duży postęp” – dodał Ancelin, który jest również członkiem komitetu wykonawczego koncernu.
 
Ancelin powiedział, że w przypadku większego zużycia, bateria samochodowa będzie mogła być następnie wykorzystana do innych celów, np. do magazynowania energii w mieszkaniach lub biurach. Dodał, że firma już eksperymentowała z takimi rozwiązaniami.
 
„Rozważamy liczne scenariusze. Można np. ładować samochód elektryczny nocą, korzystając z niższych stawek. Następnie pojechać nim do pracy, zużywając ok. 10-20 proc. akumulatora. Na miejscu, w trakcie dnia można sprzedać nadwyżkę energii do okolicznego budynku. Dzięki temu możemy zarabiać w ramach pewnego ekosystemu” – tłumaczył Ancelin.
 
Przedstawiciel władz Renault zaznaczył, że nawet przy obecnej generacji baterii istnieje możliwość zwiększenie ich wydajności przez optymalizację działań systemów samochodu.
 
„Co do energii, którą pobieramy z baterii myślę, że istnieje potencjał optymalizacji sięgający nadal 20-30 proc. Nadal trwają np. dyskusje na temat znalezienia odpowiedniego kompromisu np. między wagą baterii a karoserii” – informował.
 
Odnosząc się do innych typów jednostek napędowych Ancelin ocenił, że silniki hybrydowe są „rozwiązaniem przejściowym”. „To rozwiązanie, które przetrwa może z dziesięć lat, mogę się o to nawet założyć. Z nadejściem wydajnych samochodów elektrycznych, pokonujących dalekie odległości i posiadających możliwość szybkiego ładowania, hybrydy nie będą konieczne” – ocenił przedstawiciel władz Renault. Dodał, że w silnikach hybrydowych „płaci się podwójnie”, co odbija się na cenie tego typu samochodów.
 
Jednocześnie zwrócił uwagę, że najnowocześniejsze silniki Diesla spełniają wszystkie normy środowiskowe i nie emitują większej liczby szkodliwych substancji od napędów benzynowych. Podkreślił, że zgadza się z działaniami mającymi doprowadzić do wycofania starych jednostek wysokoprężnych, ale nie rozumie czemu dotyczy to nowych napędów.
 
Z Genewy Łukasz Marciniak
 
 (PAP)