"Hoss" złapany. Ukrywał się w dzielnicy Jarosława Kaczyńskiego [wideo z akcji "Łowców Cieni"]

"Hoss" to mistrz kamuflażu - całkowicie zmienił swój wygląd. To jednak okazało się niewystarczające dla policyjnych "Łowców Cieni".

 

 

fot.policja.pl
fot.policja.pl

 

 

 

Do zatrzymania "Hossa" - pomysłodawcy jednej z najpopularniejszych metod oszustw - "na wnuczka", będącego liderem jednej z największych i najprężniej działających grup zajmujących się tym procederem - doszło w czwartek przed godz. 18.00 na warszawskim Żoliborzu. Zatrzymania dokonali "Łowcy Cieni" z CBŚP we współpracy z policyjnym Zespołem Poszukiwań Celowych z Poznania, który wcześniej wytropił na Malcie podejrzanego o brutalne zabójstwo Kajetana P.

 

"Hoss" ukrywał się w wynajmowanym mieszkaniu na Żoliborzu. "Aby uniknąć zatrzymania zmienił wygląd - zgolił włosy i brodę, a także zaczął nosić okulary. Jego syn, w przebraniu robotnika, donosił mu jedzenie. Podczas zatrzymania policjanci wyważyli drzwi, ponieważ Ł. nie chciał ich otworzyć" - powiedział PAP rzecznik KGP mł. insp. Mariusz Ciarka.

 

Jak poinformował, mężczyzna został przewieziony do policyjnego aresztu i w "najbliższym czasie" trafi do aresztu śledczego, gdzie będzie oczekiwał na dalsze decyzje prokuratury. "Jego zatrzymanie było możliwe dzięki żmudnej pracy funkcjonariuszy" - powiedział Ciarka; nie chciał ujawnić żadnych szczegółów.

 

 

fot.policja.pl
fot.policja.pl

 

 

 

"Hoss" został zatrzymany na początku lutego na warszawskiej Woli. Usłyszał wtedy zarzuty popełnienia, w ramach zorganizowanej grupy przestępczej, czterech oszustw metodą "na wnuczka" na łączną kwotę ponad 1,4 mln zł. Według śledczych członkowie jego grupy mają na swym koncie wielomilionowe wyłudzenia; średnio, przy jednorazowych oszustwach, były to kwoty sięgające 40-50 tys. euro.

 

Prokuratura chciała jego aresztowania, ale Sąd Rejonowy Warszawa-Mokotów uznał, że areszt w tej sprawie nie będzie konieczny i wyznaczył mu dozór policji. Wkrótce po tej decyzji "Hoss" zniknął, a prokuratura wytknęła sądowi, że przekroczył czas 24 godzin, jaki miał na zbadanie wniosku i decyzję. Śledczy wnieśli też do sądu odwoławczego o zmianę decyzji i aresztowanie Ł. - sąd okręgowy tak orzekł. Od tej decyzji odwołała się jeszcze obrona "Hossa", a poszerzony skład SO rozpoznał w czwartek ich skargę. Zdecydował o podtrzymaniu postanowienia SO.

 

W połowie lutego, po zniknięciu "Hossa" prokuratura wydała za nim list gończy. W sprawie okoliczności posiedzenia sądu I instancji, które zakończyło się po 24-godzinnym terminie przewidzianym dla sądu na decyzję ws. aresztu, z polecenia prokuratora generalnego trwa śledztwo Prokuratury Krajowej.

 

W czwartek Sąd Okręgowy w Warszawie oddalając skargę obrony na decyzję o zmianie postanowienia - z odmowy aresztu na jego zastosowanie wskazał, że SR wprawdzie "dopuścił się naruszenia" i że podejrzany, w sytuacji gdy w ciągu 24 godzin nie otrzyma postanowienia ws. jego aresztowania, powinien zostać "bezwzględnie zwolniony". Sąd ocenił jednak, że to "uchybienie" nie wpływało na kontynuację rozpatrywania wniosku o areszt, a tym bardziej – na rozpatrywanie sprawy przez sąd II instancji.

 

Równocześnie w ocenie SO istniały i nadal istnieją poważne przesłanki do tego, by Arkadiusz Ł. był tymczasowo aresztowany: nie ma stałego miejsca zamieszkania, istnieje obawa matactwa, był już poszukiwany listem gończym i grozi mu surowa kara. Obrońca "Hossa" mec. Arkadiusza Kowzan zapowiedział kasację do Sądu Najwyższego. W jego ocenie SR nie wydając w ciągu 24 godzin decyzji ws. aresztowania jego klienta powinien był go zwolnić, a postępowanie umorzyć.

 

(PAP)