"Portret Damy" wrócił do kraju. Tego obrazu szukało nawet FBI

"Mamy szczęśliwy powrót tej pięknej miniatury do polskich zbiorów publicznych. Nie byłby on możliwy, gdyby nie wieloletnia współpraca polsko-amerykańska w zakresie restytucji dóbr kultury. Miniatura ta mimo niewielkich rozmiarów prezentuje niezwykłą wartość dla polskich zbiorów publicznych. Jest to bowiem dopiero drugie dzieło tej wybitnej artystki w rodzimych kolekcjach muzealnych (...) +Portret damy+, mimo że osoba portretowana pozostaje dla nas ciągle anonimowa, to dzieło o wybitnych walorach artystycznych" - mówił minister.

 

Obraz przedstawia popiersie nieznanej damy na tle obłoków. Jego autorką jest Aimee Zoe Lizinka de Mirbel, uczennica Jean-Baptiste Augustina, oficjalna malarka dworu Ludwika XVIII. Miniaturę podarowała w 1900 r. Śląskiemu Muzeum Przemysłu Artystycznego i Starożytności we Wrocławiu osoba prywatna. W 1926 r. dzieło trafiło do nowej filii placówki - Muzeum Zamkowego. Podczas wojny administracja niemiecka ewakuowała obraz do składnic na terenie Dolnego Śląska. W 1945 r. po wkroczeniu administracji polskiej okazało się, że ostatnia z tych składnic wraz z zawartością spłonęła, więc obraz uznano za zaginiony i zarejestrowano w bazie strat wojennych Ministerstwa Kultury.

 

We wrześniu 2013 r. resort kultury znalazł dzieło na stronie internetowej poświęconej miniaturom. Ustalono, że jest w prywatnej kolekcji amerykańskiej i podjęto rozmowy w sprawie jego zwrotu. Nie przyniosły one rezultatu, więc w kwietniu 2016 r. MKiDN zwróciło się o pomoc do biura FBI w Warszawie. Dzięki działaniom Federalnego Biura Śledczego obraz odzyskano.

 

"Dzieło po ponad 70 latach powraca dziś do wrocławskich zbiorów. Od 1943 r. jego losy spowija tajemnica. Miejsce, gdzie było przechowywane spłonęło, więc to jest dowód na to, że ktoś musiał wcześniej wykraść czy przenieść tę miniaturę w inne miejsce. Nasi specjaliści śledzą to, co się dzieje na rynku dzieł sztuki, w internecie, co można identyfikować, dlatego te nasze wysiłki są w miarę efektywne i taki był też początek odzyskiwania tej miniatury (...) Okazało się, że dzieło zostało nabyte przez kolekcjonera w jednym z paryskich antykwariatów" - powiedział wicepremier Gliński. Jak podkreślił, miniaturę charakteryzuje "subtelne przedstawienie twarzy, świeży, świetlisty, niemal transparentny koloryt, zaś tło cechują wręcz impresjonistyczne efekty".

 

Gliński podkreślił, że odzyskanie "Portretu damy" to kolejny sukces ministerstwa, "oczywiście w tym przypadku we współpracy z FBI, dzięki której dotąd udało się także odzyskać m.in. czapkę więźnia z Majdanka i XVII-wieczny kielich mszalny. - To odzyskiwanie utraconych dzieł sztuki różnie wygląda na różnych kierunkach. Stosujemy różne metody - czasami je wykupujemy, czasami to wieloletnie procedury prawne. Jak wiadomo, największe kłopoty są z kierunkiem wschodnim. Te największe zwroty stamtąd to był 1956 r., natomiast teraz mamy całą listę dzieł sztuki, które są zidentyfikowane na terenie Federacji Rosyjskiej, ale do nas nie wracają" - dodał minister kultury.

 

Ambasador USA w Polsce Paul W. Jones zaznaczył, że Aimee Zoe Lizinka de Mirbel to mistrzyni miniatury XIX w. "Powrót i repatriacja tego arcydzieła, które zostało zrabowane przez nazistów podczas II wojny, to przykład wyjątkowo skutecznej współpracy pomiędzy ministerstwem kultury i amerykańskim Federalnym Biurem Śledczym. To również kolejny znak głębokiej przyjaźni między Polską a USA. To pokazuje, jak bardzo intensywnie pracujemy na rzecz zwracania dzieł sztuki, które znajdują się poza Polską, do ojczyzny (...) Chciałbym serdecznie pogratulować przedstawicielom ministerstwa i Muzeum Narodowemu we Wrocławiu, gdzie już niebawem mam nadzieję będę mógł podziwiać to dzieło" - mówił.

 

Dyrektor Muzeum Narodowego we Wrocławiu Piotr Oszczanowski podkreślił, że miniatura to wyjątkowy i bezcenny przykład sztuki doby romantyzmu. Podziękował ministerstwu i jego kadrze zajmującej się odzyskiwaniem naszych strat wojennych. "Dzięki także znakomitej współpracy ze stroną amerykańską dzisiaj jesteśmy bogatsi o dzieło, które już za moment powróci do zbiorów publicznych i będzie prezentowane. W ciągu ostatnich kilku lat do Wrocławia powróciło szereg wartościowych dzieł sztuki. Skala strat, jakie dotknęły państwo polskie, jest przeogromna. My możemy tylko wspierać te działania ministerstwa i być za to wdzięczni. To dzieło, kiedy w 1900 r. zostało ofiarowane placówce muzealnej, miało służyć społeczeństwu. Dzisiaj przywracamy tę intencję" - podsumował.

 

(PAP)