Niebieski Wieloryb to tylko legenda? Zawadzka: nie mamy żadnych twardych dowodów

- Pan Rzecznik Praw Dziecka wystąpił do prokuratury o twarde dowody dotyczące Polski, czyli jak to wygląda u nas. Ale też wykonał jeszcze jeden krok - mianowicie poprosił Rzecznika Praw Dziecka Rosji, o to żeby on napisał, jak to u nich jest - mówiła w Superstacji Dorota Zawadzka. 

 

Tymczasem prokuratury wszczęły dwa kolejne śledztwa w sprawie namawiana nastolatków do samookaleczeń i samobójstwa. Poszkodowani są 14-latkowie - chłopiec i dziewczyna.

 

Zawiadomienie w sprawie 14-latka ze Świątnik Górnych (pow. wielicki) złożyła matka, zaniepokojona zachowaniem syna, i pedagog szkolny, do którego się zwróciła. Jak ustalono, chłopiec grał w "grę" internetową, w związku z którą dokonywał m.in. samookaleczeń - rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krakowie prok. Janusz Hnatko.

 

Na potrzeby śledztwa zabezpieczono i poddano oględzinom telefon komórkowy i laptop nastolatka. "W sprawie wykonywane są czynności mające na celu ustalenie przebiegu zdarzenia" – dodał.

 

Z kolei prokuratura w Grodzisku Mazowieckim bada sprawę 14-letniej dziewczynki, która nożykiem do papieru wycięła sobie na skórze wieloryba. Sprawę wykryła jej matka i nauczyciele.

 

"Przesłuchaliśmy już matkę dziewczynki. Obecnie przesłuchiwana jest 14-latka; w środę planujemy przesłuchać kolejne dwie dziewczynki z kręgu jej znajomych. U jednej z nich także stwierdzono samookoleczenie" - powiedział PAP szef prokuratury Dariusz Ślepokura. Dodał, że zabezpieczono m.in. komputer 14-latki. "Będziemy sprawdzać, z kim się kontaktowała, na jakie strony wchodziła" - powiedział.

 

Według nieoficjalnych informacji PAP, ze źródeł zbliżonych do sprawy, śledczy rozważają też, czy dziewczynki rzeczywiście wchodziły na niebezpieczne strony czy też zetknęły się z naśladowcami lub okaleczyły się, by zaimponować znajomym.

 

Podobne postępowania prowadzi już kilka prokuratur w kraju. We wtorek gliwicka policja poinformowała, że 15-letni mieszkaniec Gliwic okaleczył się i trafił do szpitala, prawdopodobnie pod wpływem niebezpiecznej gry sieciowej. Okoliczności samookaleczenia dziewczynki i ich związek z niebezpieczną "grą" internetową sprawdza także Prokuratura Rejonowa w Kraśniku (Lubelskie). Obrażenia dziecka nie były poważne.

 

W ubiegłym tygodniu szczecińska prokuratura okręgowa informowała PAP o wszczęciu śledztwa ws. trzech przypadków samookaleczeń, których uczniowie dokonali pod wpływem "gry" internetowej. Śledztwo rozpoczęto w ostatnich dniach po zawiadomieniu dyrektora jednej z zachodniopomorskich szkół. Prokuratura Okręgowa w Szczecinie prowadzi już śledztwo dotyczące namawiania tych trojga małoletnich do targnięcia się na własne życie.

 

Sprawą gry od pewnego czasu interesują się prokuratura, Rzecznik Praw Dziecka, MSWiA i Ministerstwo Cyfryzacji. Prokuratura Krajowa zwróciła się o pomoc do Ministerstwa Edukacji Narodowej, Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Ministerstwa Cyfryzacji o podjęcie działań na rzecz zablokowania stron internetowych, na których się znajduje.

 

MEN rozesłało do kuratoriów list z ostrzeżeniem, który ma trafić do szkół. Rzecznik Praw Dziecka Marek Michalak w liście do nauczycieli i opiekunów dzieci zaapelował, o szczególne zwrócenie uwagi na najmłodszych, zwłaszcza tych, którzy nadmiernie korzystają z internetu, są klasowymi outsiderami, mają problemy w kontaktach z rówieśnikami lub w domu. "Nie pozwólmy, aby stała im się krzywda, bądźmy blisko nich, dając im poczucie, że są dla nas ważni, że nam na nich zależy, że jesteśmy ich przyjaciółmi, nauczycielami i przewodnikami" - napisał Michalak.

 

"Trzeba obserwować nastrój dzieci i uświadomić im, że z każdej aktywności w sieci mogą się wycofać" – zalecała w rozmowie z PAP na temat "gry" Martyna Różycka, członkini zespołu dyżurnet.pl - punktu kontaktowego reagującego na anonimowe zgłoszenia internautów o potencjalnie niezgodnych z prawem treściach w internecie.

 

"Dzieci trzeba uświadomić, że jeżeli w pewnym momencie wciągnie się w taką czy inną grę, znajomość, jakąkolwiek aktywność w sieci - i na początku będzie fajnie, a potem czuje się niekomfortowo, ma prawo bez żadnych konsekwencji wyłączyć się z tej gry, zamknąć komputer, nie odpowiadać na mejle, zablokować użytkownika. I powiedzieć o tym osobie dorosłej" - podkreśliła Różycka.

 

Ekspertka powiedziała, że zazwyczaj najbardziej podatne na tego typu manipulacyjne "gry" są dzieci wyizolowane, samotne, niepewne swojej wartości, delikatniejsze i wrażliwsze od rówieśników. Takie osoby - jej zdaniem - być może chcą zdobyć pozycję w grupie przez tego typu ryzykowne zachowania.

 

(Superstacja/PAP)