May: atak na nasze wartości musi się skończyć fiaskiem

May: atak na nasze wartości musi się skończyć fiaskiem
PAP/EPA/WILL OLIVER

Jak zaznaczyła szefowa rządu, "miejsce ataku nie było przypadkowe - terrorysta chciał uderzyć w samym sercu naszej stolicy, w którym ludzie wszystkich narodowości, religii i kultur spotykają się razem, celebrując wolność, demokrację i swobodę wypowiedzi".

 

"Nasze myśli i modlitwy są z tymi, którzy byli dotknięci tym atakiem - ofiarami, a także ich rodzinami i przyjaciółmi, którzy rano się z nimi pożegnali, ale już nigdy więcej nie przywitają ich w domu" - powiedziała May w trakcie wieczornej konferencji na Downing Street.

 

W swoim wystąpieniu brytyjska premier złożyła hołd policji i służbom bezpieczeństwa. "Te wydarzenia przypominają nam o wyjątkowej odwadze tych, którzy ryzykują swoje życie, abyśmy byli bezpieczni" - podkreśliła, dodając, że te "wyjątkowe kobiety i mężczyźni biegli w stronę zagrożenia nawet wtedy, kiedy radzili pozostałym się odsunąć".

 

"Jutro rano parlament będzie obradował tak, jak zwykle. (...) Londyńczycy - i ludzie z całego świata, którzy przyjechali odwiedzić to wspaniałe miasto - wstaną i rozpoczną normalny dzień. Wsiądą do pociągów, wyjdą z hoteli i będą chodzili po tych ulicach, korzystając ze swojego życia w pełni" - zapowiedziała May.

 

"Nie poddamy się terrorowi i nigdy nie pozwolimy głosom nienawiści i zła nas podzielić" - podkreśliła.

 

May przemawiała po wieczornym posiedzeniu sztabu kryzysowego COBRA, w trakcie którego uzyskała od policji i służb pełne informacje na temat incydentu. Szefowa rządu zaznaczyła, że "poziom zagrożenia atakiem terrorystycznym w Wielkiej Brytanii od dłuższego czasu utrzymywał się na +znaczącym poziomie+ i to się nie zmieni".

 

W ataku, do którego doszło po południu w pobliżu parlamentu, co najmniej cztery osoby zginęły - w tym sprawca i policjant - a 20 zostało rannych.

 

Około 14.40 (15.40 czasu polskiego) napastnik wjechał samochodem w grupę ludzi na Moście Westminsterskim, a następnie próbował dostać się na teren brytyjskiego parlamentu, raniąc śmiertelnie nożem jednego z policjantów strzegących bramy wjazdowej. Wkrótce później sprawca został zastrzelony przez interweniujące służby bezpieczeństwa.

 

Według informacji londyńskiej policji, mężczyzna działał w pojedynkę; jego motywy nie są jeszcze jasne. W toku śledztwa incydent traktowany jest jako atak terrorystyczny, "o ile nie odkryjemy informacji, które sugerowałyby inną interpretację" - podała policja.

 

(PAP)