Nawalny skazany na 15 dni aresztu za stawianie oporu policji

Opozycjonista, który spędził noc na komisariacie, stanął w poniedziałek przed sądem ds. wykroczeń administracyjnych. Został skazany najpierw na grzywnę w wysokości 20 tysięcy rubli (ok. 350 USD) za organizację bez zezwolenia niedzielnej demonstracji w centrum rosyjskiej stolicy. Następnie sąd rozpatrzył zarzuty o stawianie oporu policjantom, o których Nawalnego poinformowano dopiero rano w poniedziałek.

 

Obrończyni Olga Michajłowa wniosła o odłożenie kolejnej rozprawy do wtorku, a także o dołączenie raportu policjantów, rozpatrywanego w związku z pierwszymi zarzutami. Nie było w nim mowy o tym, by Nawalny stawiał opór podczas zatrzymania. Sąd odrzucił oba wnioski. Odczytano inny raport, głoszący, że opozycjonista wyrywał się podczas zatrzymania.

 

Niezależna telewizja Dożd podała, że Michajłowa otrzymała pięć minut na zapoznanie się z materiałami. Adwokat zapowiedziała apelację od wyroku.

 

Nawalny został zatrzymany w niedzielę, krótko po rozpoczęciu demonstracji w centrum Moskwy. Opozycjonista wezwał do protestów przeciwko korupcji w związku z opublikowanym przez niego wcześniej materiałem śledczym o domniemanym ukrytym majątku premiera Dmitrija Miedwiediewa. Demonstracje odbyły się w niedzielę w wielu miastach Rosji. Nawalny w sądzie wnosił o przesłuchanie premiera Miedwiediewa, określając go jako "głównego organizatora" protestów.

 

Materiał śledczy opublikowała na początku marca założona przez Nawalnego Fundacja Walki z Korupcją (FBK). Policja zatrzymała w niedzielę wszystkich pracowników FBK, którzy również mają stanąć przed sądem. Zarzuty wobec nich dotyczą niepodporządkowania się poleceniom policji. W trakcie niedzielnej demonstracji funkcjonariusze przyszli do biura FBK w Moskwie, przeprowadzili rewizję i zarekwirowali komputery. Wcześniej budynek, w którym mieści się organizacja, ewakuowano; policja powołała się na telefon o podłożonej rzekomo bombie.

 

(PAP)