Rosyjskie protesty: bunt dzieci zdradzonych przez dorosłych

Rosyjskie protesty: bunt dzieci zdradzonych przez dorosłych
fot. PAP/EPA
"Wszystko to, co się dzieje, niesie ze sobą wiele zagrożeń, to jest niebezpieczna gra; sprawiedliwa będzie ocena, że te wydarzenia są +dziecięcą krucjatą+. Jednak co pozostaje czynić dzieciom, które mają takich starszych, jak my?" - pisze w środę komentator niezależnej gazety.
 
Zwraca on uwagę, że niedzielne protesty mają kilka wymiarów; jednym z nich jest kampania polityczna opozycjonisty Aleksieja Nawalnego, innym - odpowiedź, jaką teraz będą formułować władze Rosji; jednak "główny sens polega na tym, że narodziła się nowa grupa społeczna".
 
Grupa ta to młodzież w wieku 14-20 lat, której mobilizacji przed niedzielnymi protestami nie zauważyli dorośli. To nie użytkownicy Facebooka, który "okupują trolle i konserwatyści", ale młodzież wymieniająca się memami na grupach w sieci społecznościowej VKontakte i na komunikatorach. Nie są oni włączeni "w rosyjskie sieci stosunków klientów i patronów", nie mają pozycji społecznej, którą mogliby utracić, a przy tym wiedzą, że w Rosji można znaleźć się w więzieniu "za like i repost" - pisze "Nowaja Gazieta".
 
Gazeta zauważa, że "raptowny spadek kursu rubla, który władze przeżyły bez szczególnych problemów, był bolesny dla rodzin młodych ludzi. Dzieci klasy średniej nie mogą już dłużej liczyć na edukację w krajach europejskich, w warstwach biedniejszych problemy są o wiele trudniejsze". Tymczasem "opiekę nad młodzieżą wzięła na siebie zideologizowana szkoła z lekcjami patriotyzmu, podstawami kultury prawosławnej i cenzurą" - wskazuje. Doświadczenie dzisiejszego nastolatka w Rosji to "niekończący się Putin i Miedwiediew, wrogie relacje z całym światem, obłąkana propaganda i dorośli, którzy kłamią" - zauważa komentator.
 
Przytaczając opinię, że niedzielne wydarzenia są dosłownie "konfliktem dzieci z nauczycielami", autor zauważa, że to "nauczyciele pozbawili swoich uczniów przyszłości przez wiele lat opowiadając o tym, że w Rosji wszystko jest wspaniałe, odmawiając rozmawiania o problemach i nawet fałszując wybory (wielu nauczycieli zasiada w komisjach wyborczych - PAP)".
 
"Młodzi ludzie zostali oszukani nie przez Nawalnego, który może i wykorzystuje ich dla swoich celów, ale przez kogoś zupełnie innego"; dzieci "same siebie wyprowadziły na ulice i nikt nie może im tego zabronić" - konkluduje "Nowaja Gazieta". 
 
(PAP)