Razem z koleżanką zamordował rodziców. Sąd Najwyższy: 25 lat więzienia nie można uznać za "rażąco łagodne"

Tak Sąd Najwyższy uzasadnił w czwartek oddalenie kasacji Prokuratora Generalnego. Wnosił on o zwrot całej sprawy Sądowi Okręgowemu w Lublinie, uznając że prawomocna kara 25 lat jest za niska, a zasadne byłoby dożywocie.

 

W uzasadnieniu postanowienia SN sędzia Stanisław Zabłocki mówił, że autor kasacji nie wziął pod uwagę tego, iż kary dożywocia nie uzasadnia tylko sam wyjątkowy charakter zbrodni. Podkreślając, że obaj sprawcy tej okrutnej zbrodni są - jak to określa prawo - młodociani (czyli w chwili jej popełnienia nie mieli 21 lat - PAP), sędzia przypomniał, że Kodeks karny stanowi, iż wymierzając karę takim osobom, sąd "kieruje się przede wszystkim tym, aby sprawcę wychować".

 

To przeciwwskazanie dla kary dożywocia w tej sprawie, bo tu ten cel wychowawczy jest osiągalny, nie negując wysokiego stopnia demoralizacji obojga sprawców – uznał SN. W długim wywodzie sędzia Zabłocki mówił, że według biegłych osobowości Kamila i Zuzanny są jeszcze w trakcie formowania i nie można ich zaliczyć do grona osób, wobec których resocjalizacja jest niemożliwa. Dożywocie można orzec wobec młodocianego wyłącznie wtedy, gdy realizacja tego celu wychowawczego nie jest możliwa – argumentował sędzia. Według niego, inaczej kara byłaby wyrazem "prymitywnego odwetu", a nie sprawiedliwej odpłaty.

 

Sędzia dodał, że kara 25 lat to dla młodej osoby "psychologiczne dożywocie", które oznacza, że za kratami spędza się całą młodość aż do okresu średniej dojrzałości - czyli czas oceniany powszechnie jako najbardziej twórczy i najpiękniejszy w życiu człowieka.

(PAP)