Udusiła dziecko, a potem sama chciała się zabić. Jaworzno wciąż w szoku

Informację przekazał PAP prokurator rejonowy w Jaworznie Jacek Nowicki. Sąd ma 24 godziny na jego rozpoznanie.

 

We wtorek w jednym z mieszkań w Jaworznie znaleziono nieprzytomne niemowlę i jego matkę, która miała rany kłute w okolicy klatki piersiowej - sama się okaleczyła. Męża kobiety nie było wtedy w domu. Pomoc wezwała babcia chłopczyka. Mimo reanimacji dziecka nie udało się uratować.

 

W środę prokurator przedstawił kobiecie zarzut zabójstwa dziecka. Przed skierowaniem wniosku o aresztowanie prokuratura zasięgnęła opinii biegłych psychiatrów. "Biegli stwierdzili, że podejrzana może być osadzona, może być stosowany wobec niej ten środek zapobiegawczy, ale w warunkach oddziału psychiatrycznego" - powiedział prok. Nowicki.

 

Biegli zaznaczyli, że podczas przeprowadzonego w czwartek ambulatoryjnego badania nie są w stanie wydać jednoznacznej opinii na temat stanu zdrowia psychicznego podejrzanej. Konieczna będzie kilkutygodniowa obserwacja sądowo-psychiatryczna, po której wypowiedzą się, czy kobieta była w chwili śmierci dziecka poczytalna i w związku z tym czy może odpowiadać karnie.

 

Z przeprowadzonej w czwartek sekcji zwłok chłopca wynika, że dziecko nie miało żadnych widocznych obrażeń. Wynik sekcji nie pozwala na jednoznaczne ustalenie przyczyny zgonu – nie potwierdzają ani nie wykluczają, że doszło do uduszenia. Konieczne będą dodatkowe badania.

 

Podczas przesłuchania w prokuraturze kobieta oświadczyła, że się nie przyznaje do zarzutu, czyli do zabójstwa dziecka, ale z drugiej strony przyznała, że położyła poduszkę na twarz dziecka i przytrzymała ją. Prokuratura ciągle nie zna motywów, które kierowały kobietą. Śledczy mają nadzieję, że wątpliwości rozwieje opinia psychiatrów.

 

Śledczy zaznaczają, że tragedia wydarzyła się w tzw. normalnej rodzinie, która nie była objęta nadzorem kuratora, nie było w niej też interwencji policji.

(PAP)