Słowacki Tulipan omotał Polkę - wyłudził kosmiczną sumę

Słowacki Tulipan omotał Polkę - wyłudził kosmiczną sumę
fot. PAP
Poinformował o tym we wtorek PAP rzecznik łódzkiej prokuratury Krzysztof Kopania.
 
Według śledczych do przestępstwa miało dojść w okresie od kwietnia do września ubiegłego roku. Wcześniej, bo w marcu 2016 r. pokrzywdzona poznała - za pośrednictwem portalu randkowego - o sześć lat młodszego obywatela Słowacji. Mężczyzna szybko wzbudził jej zaufanie; zapewniał, że kobieta jest osobą, z którą pragnie spędzić resztę życia. Jednocześnie zdobywał zaufanie jej syna zabierając go na spacery, kupując prezenty, oraz zapisując go w pamięci swojego telefonu, jako "syn".
 
Przekonywał także, iż aby zdobyć zaufanie jego rodziny kobieta powinna przekazać mu cały majątek, jaki posiada. Deklarował, że po "sprawdzeniu jej uczuć" własność kobiety zostanie przepisana na jej syna.
 
W maju 2016 r. para się zaręczyła. Zanim jednak to nastąpiło, kobieta miesiąc wcześniej przeniosła na Słowaka własność położonej pod Łodzią nieruchomości i zlokalizowanego w Łodzi mieszkania o łącznej wartości ok. 540 tys. zł. W lipcu kobieta przepisała mężczyźnie kolejne mieszkanie, które warte było 220 tys. zł.
 
Pokrzywdzona przekazała mężczyźnie również 35 tys. zł, biżuterię wartą 20 tys. zł. Zaciągnęła także kredyt w wysokości 55 tys. zł. i pieniądze przekazała podejrzanemu. Jesienią ub. roku kobieta zorientowała się, że padła ofiarą oszustwa. Ustaliła, że mężczyzna, któremu zaufała, bez jej zgody sprzedał mieszkania innej osobie. Powiadomiła o przestępstwie prokuraturę.
 
Mężczyzna został zatrzymany. Podczas przesłuchania początkowo twierdził, że przekazał kobiecie pieniądze za jedno z mieszkań. Później twierdził m.in., że pokrzywdzona przeniosła na niego własność wszystkich nieruchomości w imię miłości, całkowicie dobrowolnie, aby zatrzymać go przy sobie. Mężczyzna trafił do aresztu, gdzie nadal przebywa.
 
Zdaniem śledczych, wszystko wskazuje na to, że z działalności przestępczej podejrzany uczynił stałe źródło dochodu. Grozi mu kara do 15 lat więzienia.
 
(PAP)