Papież: jedyny dopuszczalny ekstremizm to radykalizm miłości

Papież: jedyny dopuszczalny ekstremizm to radykalizm miłości
Fot. PAP/EPA/CIRO FUSCO

Na stadionie w wiosce sportowej bazy lotniczej wprowadzono nadzwyczajne, podniesione do maksimum środki bezpieczeństwa.

 

Na mszę dla katolickiej wspólnoty koptyjskiej przybyli także ortodoksyjni Koptowie i muzułmanie. Przed liturgią Franciszek objechał alejki małym elektrycznym samochodem pozdrawiając wiernych.

 

W homilii powiedział: "Bogu podoba się jedynie wiara wyznawana życiem, bo jedynym ekstremizmem dopuszczalnym dla wierzących jest radykalizm miłości".

 

"Wszelkie inne ekstremizmy nie pochodzą od Boga i Jemu się nie podobają" - podkreślił papież w kraju, w którym trwa walka z terroryzmem Państwa Islamskiego i gdzie dochodzi do zamachów na chrześcijan.

 

Wezwał wiernych, by powrócili po mszy do codziennego życia, do rodzin, pracy "pełni radości, męstwa i wiary".

 

"Nie lękajcie się otworzyć waszych serc na światło zmartwychwstałego Pana i pozwólcie, aby przemienił On waszą niepewność w siłę pozytywną dla was i dla innych" - apelował.

 

Franciszek zachęcił: "Nie lękajcie się kochać wszystkich, przyjaciół i wrogów, ponieważ w miłości przeżywanej tkwi siła i skarb człowieka wierzącego".

 

Wskazywał, że wszechmoc Boga nie jest wszechmocą potęgi i władzy, ale "wszechmocą miłości, przebaczenia i życia". Dlatego, jak dodał, "jeśli nie pozwolimy sobie zerwać zasłony, która zaciemnia nasze oczy, jeśli nie pozwolimy przełamać skostnienia naszych serc i naszych uprzedzeń, to nigdy nie będziemy mogli rozpoznać oblicza Boga".

 

Papież podkreślał, że "kto nie przechodzi przez doświadczenie krzyża aż do Prawdy Zmartwychwstania, skazuje siebie na rozpacz".

 

Jak mówił, na nic się zda wypełnianie ludźmi miejsc kultu i modlenie się, jeśli modlitwa "nie przemienia się w miłość skierowaną do brata".

 

Przestrzegając przed dbałością o pozory i obłudą stwierdził: "Dla Boga, lepiej być niewierzącym, niż być fałszywym wierzącym, obłudnikiem". To prawdziwa wiara, mówił, czyni ludźmi bardziej współczującymi, miłosiernymi, uczciwymi i "bardziej ludzkimi".

 

"Jest to ta wiara, która prowadzi nas do tego, byśmy w drugiej osobie nie widzieli wroga, którego trzeba pokonać, ale brata, którego należy pokochać, któremu trzeba służyć i pomagać" - wyjaśnił papież.

 

Apelował o krzewienie kultury spotkania, dialogu, szacunku i braterstwa.

 

Dodał: "Ta wiara prowadzi nas do męstwa, by przebaczyć tym, którzy nas obrażają, podania ręki tym, którzy upadli, przyodziania nagich, nakarmienia głodnych, odwiedzenia więźniów, dopomożenia sierocie, napojenia spragnionych, spieszenia z pomocą osobie w podeszłym wieku i potrzebującemu".

 

To wiara, podkreślił, prowadzi do bronienia praw innych osób, z taką samą siłą i tym samym entuzjazmem, z jakimi broni się swoich praw. (PAP)