Formuła 1 - Hamilton wygrał wyścig w Barcelonie

Formuła 1 - Hamilton wygrał wyścig w Barcelonie
PAP/EPA/ALEJANDRO GARCIA

Drugie miejsce zajął Niemiec Sebastian Vettel z Ferrari, a trzecie Australijczyk Daniel Ricciardo z Red Bulla. Vettel utrzymał prowadzenie w klasyfikacji generalnej mistrzostw świata, ale jego przewaga nad Hamiltonem stopniała do sześciu punktów.

 

Początek rywalizacji na Circuit de Barcelona-Catalunya zapowiadał się bardzo ciekawie. Hamilton, który dzień wcześniej wywalczył pole position, minimalnie zaspał na starcie i na pierwszym, prawym zakręcie dał się objechać Vettelowi. Niemiec objął prowadzenie i z krótką przerwą na zmianę opon był liderem aż do 44 okrążenia, gdy okazało się, że silniki w bolidzie Mercedesa nadal przewyższają jednostki napędowe Ferrari.

 

Już na pierwszym zakręcie doszło do kolizji dwóch Finów Valtteriego Bottasa z Mercedesa i Kimi Raikkonena z Ferrari. Chwilę później "Ice Man" uderzył swoim lewym, przednim kołem w samochód Holendra Maxa Verstappena z Red Bulla. Oba bolidy zostały uszkodzone, kierowcy zakończyli start w Barcelonie.

 

Uszkodzenia bolidu Bottasa nie były poważne, Fin pojechał dalej i dość długo utrzymywał się na trzeciej pozycji, a nawet, gdy Hamilton i Vettel zmieniali opony, prowadził. Jednak na 39 okrążeniu szczęście go definitywnie opuściło, awaria silnika, który się zapalił, zmusiła Fina do wycofania się z rywalizacji.

 

Do tego czasu skutecznie realizował plan taktyczny teamu, blokował Vettela, aby ten zbyt daleko nie odjechał Hamiltonowi, który po zmianie opon tracił do Niemca prawie 9 s. Gdy w końcu "puścił" rywala, strata Brytyjczyka do Niemca zmalała o ponad połowę.

 

O zwycięstwo walczyli tylko Vettel i Hamilton. Ten pierwszy po perfekcyjnym starcie prowadził do 44 okrążenia, ale wtedy jadący tuż za nim Hamilton w tempie pociągu ekspresowego zdołał go wyprzedzić i pozycję lidera utrzymał do końca.

 

Niemiec kilka razy był tuż za nim, przewaga Brytyjczyka momentami malała nawet do 0,5 s, ale skutecznego ataku Vettel nie zdołał wyprowadzić do końca.

 

Kolejny wyścig - Grand Prix Monako odbędzie się 28 maja na ulicznym torze w Monte Carlo.

 

Po pięciu rundach wśród sześciu kierowców, którzy dotychczas nie zdobyli ani jednego punktu jest m.in. dwukrotny mistrz świata Hiszpan Fernando Alonso i jego partner z zespołu Belg Stoffel Vandoorne.

 

(PAP)