Parada Równości przeszła ulicami Warszawy

Barwny korowód pod tęczowymi flagami przeszedł m.in. Alejami Jerozolimskimi, przez Plac Zawiszy, Koszykową do Placu Konstytucji i stamtąd przed Pałac Kultury i Nauki.

 

Według organizatorów w Paradzie uczestniczyło ok. 50 tys. osób; według szacunków policji - ok. 13 tys. osób.

 

Paradzie towarzyszyło kilkanaście platform organizacji, firm i partii współorganizujących imprezę, z których puszczana była muzyka. Swoje pojazdy miały m.in.: Partia Razem, Zieloni, Ogólnopolski Strajk Kobiet, Kampania Przeciw Homofobii, Amnesty International, Google. W tłumie powiewało mnóstwo tęczowych flag, a także wiele flag UE; były flagi Polski, Danii, Szwecji, Finlandii, Gruzji, a nawet Rosji. Uczestnicy mieli tęczowe parasolki i kolorowe balony; tęczowymi balonami udekorowane były także platformy. Puszczano bańki mydlane, rzucano confetti.

 

Wielu uczestników miało tęczowe akcenty w stroju, niektórzy byli poprzebierani. Częstym akcentem były tęczowe wianki na głowach i na szyjach; wiele osób miało oryginalne nakrycia głowy.

 

Ci, którzy nie zaopatrzyli się w żaden tęczowy akcent, mogli kupić chorągiewkę, flagę lub wieniec w kolorach tęczy u ulicznych sprzedawców. Za darmo papierowe tęczowe chorągiewki rozdawali wolontariusze.

 

W tłumie uczestników wyróżniał się m.in. młody mężczyzna w tęczowym cylindrze, który trzymał tablicę ze zdjęciem prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz Waltz i sentencją: "A mogłam być khólową tej pahady". Na innych transparentach widniały m.in. hasła: "Związki partnerskie to dobra zmiana", "Nienawiść skraca życie", "Wolni, dumni, homo", Wszyscy chcą kochać". Skandowano m.in. "Solidarność naszą bronią", "Równość dla wszystkich".

 

Wśród uczestników przeważali ludzie młodzi, ale było też wiele starszych osób; przyszły rodziny z dziećmi, wiele osób prowadziło dziecięce wózki. Były również osoby z niepełnosprawnościami na wózkach; wiele osób przyszło z psami.

 

"Pierwszy raz się odważyłem. Wcześniej bardziej się kryłem" - powiedział PAP 17-letni Piotr, który przyjechał z Olsztyna. Towarzyszyła mu koleżanka. "To normalna, spokojna demonstracja, nieprawda - a słyszałem takie opinie - że tu wszyscy się rozbierają" - dodał.

 

"Jestem pierwszy raz. Przyjechaliśmy z koleżankami, bo styl życia tych ludzi nam nie przeszkadza; popieramy ich starania" - powiedział Mirosław Lipowski, który z Nowego Dworu Mazowieckiego codziennie dojeżdża do pracy w Warszawie.

 

Inni uczestniczyli w Paradzie Równości po raz kolejny. Trzeci raz szła para z wózkiem, w którym spało pięciomiesięczne dziecko. "Każdy ma prawo żyć w takiej konfiguracji, w takim związku, jak uważa, nikt nie ma prawa tego mu zabraniać" - powiedziała matka niemowlaka. "Idziemy także po to, żeby pokazać, że to normalna społeczność; przejaskrawiona część pokazywana w niektórych mediach to znikomy procent" - dodał mężczyzna.

 

Uczestników Parady pozdrawiali mieszkańcy mijanych budynków, wielu machało do nich z okien i balkonów, niektórzy wywieszali tęczowe flagi, inni machali flagami polskimi lub unijnymi. Uczestnicy odpowiadali im okrzykami, wymachując tęczowymi flagami.

 

Trasa tegorocznej Parady biegła nieopodal siedziby PiS przy ul. Nowogrodzkiej. Budynku pilnowali policjanci. Mijając siedzibę PiS, uczestnicy marszu wołali: "Jarek, chodź z nami", "Będziesz siedział", "Precz z Kaczorem", "Beata, niestety, twój rząd obalą kobiety".

 

Jak powiedziała PAP Magda Bieniak z zespołu prasowego Komendy Stołecznej Policji, podczas Parady było spokojnie. Doszło do jednego poważniejszego incydentu. Na ulicy Koszykowej (róg Lwowskiej) grupa ok. 20 osób próbowała zablokować manifestacje. Odpalili race, próbowali kłaść się na ulicy. Ostatecznie zostali zatrzymani i wylegitymowani.

 

Po drodze policjanci oddzielili szpalerem kobietę z bannerem, na którym napisane było, że nie będą mieli wstępu do królestwa niebieskiego mężczyźni, którzy żyją z innymi mężczyznami; kobieta krzyczała: "chcę przejść". Potem szła ze swoim transparentem w Paradzie, nie zakłócając porządku. Tymczasem Grupa Chrześcijan LBGTQ "Wiara i Tęcza" przeszła z transparentem "Nie trwóżcie się. W domu Ojca mego jest mieszkań wiele".

 

Na wysokości pl. Starynkiewicza policjanci oddzielili kordonem pikietę ONR, liczącą ok. 20-30 osób. Na ul. Koszykowej policjanci odseparowali grupę przeciwników parady, którzy wykrzykiwali wrogie hasała. Uczestnicy odpowiedzieli im okrzykami: "Nacjonalizm - to się leczy". Z okien budynku, przed którym stali przeciwnicy Parady, jej uczestników pozdrawiała natomiast grupa obcokrajowców.

 

Warszawska Parada Równości to coroczne święto społeczności LGBT; organizatorzy zawsze upominają się jednak również o prawa mniejszości wyznaniowych, etnicznych, osób z niepełnosprawnościami i wszystkich dyskryminowanych grup. Wśród postulatów Parady są m.in.: ochrona przed dyskryminacją i wykluczeniem, wzmocnienie ochrony prawnej przed mową i przestępstwami z nienawiści, małżeństwa i związki partnerskie dla wszystkich obywateli, miasta bez barier, otwarte przyjazne dla lokalnej społeczności, otwartość wobec uchodźców i obcokrajowców, edukacja antydyskryminacyjna, rzetelna edukacja seksualna i etyka w szkole, zaostrzenie kar za przemoc na zwierzętach.

 

(PAP)