Kongresmeni pozwali Trumpa za branie pieniędzy od obcych rządów

Kongresmeni pozwali Trumpa za branie pieniędzy od obcych rządów
PAP/EPA

Według pozwu Trump nie starał się otrzymać zgody Kongresu na żadną z płatności, które jego firmy otrzymały od obcych rządów, od kiedy w styczniu objął on stanowisko, mimo że - zdaniem skarżących - tego wymaga od niego amerykańska konstytucja.

 

Pod pozwem podpisało się co najmniej 30 senatorów i 166 członków Izby Reprezentantów; to najwyższa w historii liczba kongresmenów, którzy pozwali prezydenta USA - twierdzą dwaj parlamentarzyści.

 

Amerykańska konstytucja zabrania amerykańskim urzędnikom wysokiej rangi przyjmowania pieniędzy i różnych prezentów od zagranicznych rządów bez zgody Kongresu.

 

"Prezydent Trump ma konflikt interesów w co najmniej 25 krajach i wydaje się, że wykorzystuje swoją prezydenturę, by powiększać swoje zyski" - powiedział jeden z podpisanych pod pozwem, kongresmen John Conyers.

 

Chociaż Trump przekazał swym dorosłych synom i jednemu z dyrektorów kontrolę nad Trump Organization, czyli firmą zajmującą się nieruchomościami, zarzadzaniem i marketingiem, to nie wycofał się z niej - pisze agencja AP. Oznacza to, że mogą do niego trafiać zyski z tej firmy, w tym od zagranicznych rządów.

Od zaprzysiężenia nowego szefa państwa Trump Organization zapewniła sobie dziesiątki potencjalnie korzystnych patentów, m.in. w Chinach, a także pobierała opłaty od lobbystów pracujących w Arabii Saudyjskiej i innych krajach.

W pozwie zaznaczono, że pełna skala zagranicznych wpłat trafiających do Trump Organization nie może być znana, gdyż prezydent nie upublicznił swoich zeznań podatkowych.

Biały Dom oświadczył na razie jedynie, że interesy biznesowe Trumpa nie są niezgodne z ustawą zasadniczą. Trump Organization zapowiedziała, że przekaże ministerstwu skarbu zyski od klientów reprezentujących zagraniczne rządy, jednak ci klienci nie będą musieli się ujawniać.

W ostatnich miesiącach podobne pozwy złożyły m.in. organizacja non profit, grupa restauracyjna czy prokuratorzy generalni stanów Maryland i Dystryktu Kolumbii. Twierdzą, że przyjmowanie pieniędzy od zagranicznych rządów i od rządu USA przez imperium hotelowe Trumpa stawia w niekorzystnej sytuacji innych właścicieli hoteli i restauracji oraz jest zachętą dla rządów, by w specjalny sposób traktowały firmy należące do prezydenta.

Trump i ministerstwo sprawiedliwości uznały te pozwy za bezpodstawne. (PAP)