Sejm: nocna debata nad referendum edukacyjnym

Niezwłocznego zwołania posiedzenia komisji ustawodawczej i zajęcia się wnioskiem obywatelskim ws. referendum żąda prezes ZNP Sławomir Broniarz. Przewodniczący komisji Marek Ast nie wyklucza, że komisja mogłaby się nim zająć na następnym posiedzeniu Sejmu.
 
 
W czwartek Sejm zdecydował w głosowaniu o skierowaniu do sejmowej komisji ustawodawczej wniosku obywatelskiego o przeprowadzenie ogólnokrajowego referendum w sprawie reformy edukacji. O takie skierowanie wniosku obywatelskiego wniósł klub PiS.
 
Przed głosowaniem marszałek Sejmu Marek Kuchciński przypomniał, że w takiej sytuacji są tylko dwie możliwości: albo odrzucenie w ogóle wniosku obywatelskiego, albo skierowanie go do komisji.
 
Po głosowaniu prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz, który jest pełnomocnikiem komitetu obywatelskiej inicjatywy referendalnej, na briefingu w Sejmie powiedział, że w imieniu komitetu żąda niezwłocznego zwołania Komisji. "Nie ulega wątpliwości, że chcemy, by na najbliższym posiedzeniu Sejmu wniosek na komisji ustawodawczej był rozpatrzony" - powiedział.
 
"Gdy Prawu i Sprawiedliwości zależało na realizacji swoich postulatów, to i Sejm i Kancelaria Prezydenta RP pracowały 24 godziny na dobę. Wydaje się więc, że wniosek podpisany przez ponad 900 tys. obywateli, który dotyczy 5 mln uczniów, 700 tys. nauczycieli i paru milionów rodziców zasługuje na to, by pan marszałek i pan przewodniczący komisji ustawodawczej nadali temu rangę szczególnego priorytetu i żeby nie udawali, że pozorują prace w tym zakresie" - ocenił Broniarz.
 
Przewodniczący komisji ustawodawczej Marek Ast (PiS), pytany o termin zwołania posiedzenia komisji poświęconego obywatelskiemu wnioskowi, zauważył, że wniosek dopiero został do niej skierowany. Jak zaznaczył, decyzję co do jego dalszego procedowania podejmie na najbliższym posiedzeniu prezydium komisji. Jednocześnie nie wykluczył, że wniosek referendalny mógłby trafić pod obrady komisji już na następnym posiedzeniu Sejmu. Dodał jednak, że "w tej chwili za wcześnie o tym mówić".
 
Dopytywany, czy posiedzenie komisji może zostać zwołane jeszcze w czwartek, Ast odpowiedział, że nie ma na to "najmniejszych szans". "Już w tej chwili posłowie zapewne realizują swoje plany związane z pracą poselską w okręgach, dzisiaj się posiedzenie Sejmu za moment skończy" - wyjaśnił.
 
Według niego, nie jest też powiedziane, że wniosek obywatelski na pewno będzie rozpatrywany na następnym posiedzeniu Sejmu. Szef Komisji Ustawodawczej podał, że w środę przyjęto plan pracy komisji, w którym wniosek obywatelski "w sposób naturalny" nie został uwzględniony.
 
Poseł Dariusz Piontkowski (PiS), który w imieniu Prawa i Sprawiedliwości złożył wniosek o skierowanie wniosku obywatelskiego do Komisji Ustawodawczej, powiedział na briefingu po głosowaniach, że jego klub zdecydował się na to, ponieważ szanuje obywateli. "Nie użyliśmy niszczarki, której używała Platforma i PSL, nie dopuszczając do jakiegokolwiek głosowania i dyskusji nad wnioskami obywatelskimi" - zaznaczył. Zapewnił, że PiS naprawia polską edukację po "katastrofie" za rządów PO-PSL.
 
Podkreślił, że prezes ZNP milczał, gdy - zdaniem Piontkowskiego - Platforma z PSL likwidowała tysiące polskich szkół, zwalniała nauczycieli i wyrzucała historię ze szkoły.
 
"Szanujemy podpisy obywateli, dlatego nie odrzuciliśmy wniosku obywatelskiego w pierwszym czytaniu i skierowaliśmy go do dalszych prac w komisji. Szanujemy instytucję referendum, ale uważamy, że referendum powinno być narzędziem demokratycznym, a nie politycznym, a ten wniosek jest wnioskiem wybitnie politycznym, ponieważ reforma edukacji stała się faktem" - powiedziała posłanka PiS Joanna Borowiak.
 
Jak oceniła, opozycja wspierana przez ZNP chce zbić kapitał polityczny na "wprowadzeniu chaosu i zamętu, na sianiu niepewności, straszeniu nauczycieli, rodziców i uczniów".
 
O skierowaniu wniosku obywatelskiego do Komisji Ustawodawczej mówili na briefingach w Sejmie także przedstawiciele partii opozycyjnych.
 
"Za nami głosowanie w sprawie skierowania wniosku o referendum do Komisji Ustawodawczej. Oczywiście oznacza to, że niby sprawa referendum nie jest jeszcze rozstrzygnięta, ale realnie zdajmy sobie sprawę. To jest nic innego, jak odesłanie tej ustawy do +zamrażarki+. To jest nic innego jak oszukiwanie społeczeństwa" - powiedziała Katarzyna Lubnauer (Nowoczesna).
 
"Byłoby może nawet uczciwiej powiedzenie: +nie, nie chcemy tego referendum+. Może byłoby nawet uczciwiej powiedzenie: +lekceważymy głos suwerena+. Byłoby może uczciwiej powiedzenie: +nie mamy zamiaru wysłuchać ponad 900 tysięcy polskich obywateli, którzy zagłosowali, którzy podpisali wniosek o referendum+" - dodała.
 
Lubnauer zwróciła uwagę, że wniosek obywatelski skierowano do Komisji Ustawodawczej bez podania terminu, kiedy ma zapaść decyzja w sprawie referendum. Według niej, jeśli referendum nie odbędzie się do 1 września, to późniejsza data jest datą "bez sensu".
 
"Prawo i Sprawiedliwość przegłosowało dziś odesłanie wniosku do Komisji Ustawodawczej, ale nie zrobiło następnego kroku. Nie zwołało posiedzenia Komisji Ustawodawczej. Apelowaliśmy do marszałka Sejmu, by jak najszybciej została zwołana Komisja Ustawodawcza, aby posłowie komisji przygotowali uchwałę i Sejm jeszcze na dzisiejszym posiedzeniu przegłosował ostateczną wersję referendum" - powiedziała Krystyna Szumilas (PO).
 
W jej ocenie, jest to sprawdzian dla Prawa i Sprawiedliwości. "Albo oszukuje, mówiąc, że chce referendum i zamraża uchwałę w komisji ustawodawczej, albo podchodzi odpowiedzialnie i zwołuje dzisiaj komisję Ustawodawczą, abyśmy mogli jeszcze dzisiaj przegłosować wniosek o referendum" - zaznaczyła.
 
Także poseł PSL Paweł Bejda ocenił, że skierowanie wniosku do komisji to tak naprawdę jego zamrożenie. "Prawo i Sprawiedliwość, zamrażając ten projekt, de facto wyrzuca go do kosza" - powiedział polityk.
 
Jego zdaniem, komisja to "wybieg" PiS, który pokazuje "prawdziwe twarz hipokryzji i obłudy" partii rządzącej. "Gdyby PiS naprawdę chciało słuchać Polaków, to nie skierowałoby tego projektu uchwały o referendum do komisji, bo komisja to jest zamrażarka" - mówił ludowiec.
 
Pomysłodawcą referendum obywatelskiego w sprawie reformy edukacji jest ZNP, a w skład komitetu wspierającego inicjatywę wchodzą przedstawiciele partii politycznych (m.in. PO, Nowoczesnej, PSL, Razem), stowarzyszeń, organizacji i ruchów społecznych, w tym ruchów rodzicielskich. Pod wnioskiem o jego przeprowadzenie zebrano ponad 910 tys. podpisów osób popierających tę ideę.
 
Pytanie referendalne, które chcą zadać obywatelom autorzy wniosku, brzmi: "Czy jest Pani/Pan przeciw reformie edukacji, którą rząd wprowadza od 1 września 2017 roku?".
 
Zgodnie z reformą edukacji w miejsce obecnych szkół pojawią się 8-letnie szkoły podstawowe, 4-letnie licea ogólnokształcące, 5-letnie technika i dwustopniowe szkoły branżowe; gimnazja zostaną zlikwidowane. Reforma oświaty rozpocznie się od nowego roku szkolnego, czyli od roku szkolnego 2017/2018. Uczniowie kończący w tym roku klasę VI szkoły podstawowej staną się we wrześniu uczniami VII klasy szkoły podstawowej. 
 
superstacja/(PAP)