Pahl: Nikt nie zmusi Hanny Gronkiewicz-Waltz do tego, aby złamała prawo

Pahl: Nikt nie zmusi Hanny Gronkiewicz-Waltz do tego, aby złamała prawo
Fot. PAP/Jacek Turczyk
Komisja weryfikacyjna badająca nieprawidłowości przy reprywatyzacji nieruchomości w Warszawie wezwała na świadka prezydent stolicy Hannę Gronkiewicz-Waltz, wyznaczając termin przesłuchania na czwartek. Gronkiewicz-Waltz wielokrotnie zapowiadała w mediach, że nie zamierza się stawić przed komisją, ponieważ - jej zdaniem - jest ona "niekonstytucyjna".
 
Pahl, pytany w Tok FM, czy nie lepiej by było, gdyby Gronkiewicz-Waltz stawiła się przed komisją i powiedziała, jak było naprawdę ws. reprywatyzacji, skoro - według Pahla - zeznają osoby, "co do których wiarygodności są poważne zarzuty", odpowiedział, że prezydent Warszawy "składa deklarację złożenia takich informacji przed organami prokuratury, a więc przed organami, które mają konstytucyjne umocowania do działań".
 
"Natomiast nikt nie zmusi pani prezydent do tego, aby złamała prawo" - oświadczył.
 
Pahl pytany był również o postępowanie audytowe prowadzone przez miasto. "Mam na ukończeniu audyt dotyczący kolejnych 180 nieruchomości. Łącznie to jest ponad dwieście kilkadziesiąt nieruchomości, które skontrolowaliśmy. Jest ok. 50 zawiadomień do prokuratury skierowanych przez ratusz i przez podległe ratuszowi jednostki" - poinformował wiceprezydent miasta.
 
Dopytywany o to, co wynika z audytu, Pahl powiedział, że były "wyspecjalizowane grupy składające się z prawników, osób, które miały taką smykałkę biznesową i relacje z poszczególnymi urzędnikami, którzy zostali w trybie natychmiastowym zwolnieni z pracy przez ratusz". Podkreślił, że te osoby są dzisiaj w sporze z ratuszem.
 
"Z pewnością zostały wyciągnięte wnioski, które w tej chwili nie pozwalają nam na podejmowanie decyzji bez ustalenia chociażby praw do majątku" - powiedział wiceprezydent pytany, czy ratusz nie ma sobie nic do zarzucenia ws. reprywatyzacji.
 
Pahl poinformował, że wyników audytu można spodziewać się na dniach.
 
Pytany o to, czy jeśli wnioski płynące z audytu będą negatywne, to on wraz z Gronkiewicz-Waltz podadzą się do dymisji, odpowiedział: "Jeżeli zostanie ujawnione w wyniku tego audytu rażące naruszenie, wszyscy musimy ponieść odpowiedzialność. Tak jak musi ponieść odpowiedzialność komisja weryfikacyjna za prowadzenie postępowania, które w tej chwili w sposób bardzo istotny wydłuża postępowanie".
 
Były urzędnik stołecznego ratusza Krzysztof Śledziewski w poniedziałek stwierdził przed komisją weryfikacyjną, że spotkał się z co najmniej jedną sytuacją, w której prezydent Warszawy życzyła sobie zmiany decyzji Biura Gospodarki Nieruchomościami. Dopytywany w późniejszej części posiedzenia, czy potwierdza, że Gronkiewicz-Waltz ingerowała w treść jednej z decyzji zwrotowych, potwierdził.
 
Gronkiewicz-Waltz w poniedziałek wieczorem w TVN24 powiedziała, że nigdy nie ingerowała w procesy reprywatyzacyjne.
 
(PAP)