Wielkopolska - akt oskarżenia przeciw myśliwemu o śmiertelne postrzelenie rowerzysty

Wielkopolska - akt oskarżenia przeciw myśliwemu o śmiertelne postrzelenie rowerzysty
Joachim von Sandrart/Wikimedia Commons
O zakończeniu postępowania i skierowaniu aktu oskarżenia do sądu poinformowała PAP w czwartek rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Poznaniu prok. Magdalena Mazur-Prus.
 
Do tragicznego zdarzenia doszło 25 października ub. roku na terenie obwodu łowieckiego w okolicach Damasławka w Wielkopolsce.
 
"Dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Damasławku został powiadomiony o leżącym przy drodze nieprzytomnym mężczyźnie wraz z rowerem. Mężczyzna leżał na prawym poboczu drogi, w okolicy prawego ucha widoczna była rana głowy. Przybyła na miejsce załoga pogotowia ratunkowego niezwłocznie podjęła czynności związane z podtrzymaniem funkcji życiowych i pokrzywdzony został przewieziony do szpitala, gdzie po kilkudziesięciu minutach zmarł. Ustalono, że zmarłym był Paweł P., lat 57, mieszkaniec Wybranówka" – podkreśliła Mazur-Prus.
 
Jak dodała, na podstawie wyników sekcji zwłok stwierdzono, że bezpośrednią przyczyną zgonu mężczyzny były rozległe obrażenia głowy, typowe dla użycia broni palnej. Śledczy w toku prowadzonego postępowania ustalili również, że droga, na której doszło do zdarzenia znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie obwodu łowieckiego, na terenie którego polował Jakub S.
 
Według prokuratury, mężczyzna znał ten teren i zdawał sobie sprawę "że na linii strzału – na drodze publicznej – może znajdować się pojazd i kierująca nim osoba". Śledczy zwrócili także uwagę, że nie zachowano odpowiednich warunków bezpieczeństwa, ponieważ strzały oddane były w miejscu, w którym widoczność z powodu gęsto rosnących drzew i krzewów była mocno ograniczona. Mimo to – podkreśla prokuratura – myśliwy "celował oraz oddał strzały w kierunku zwierzyny, a zarazem w kierunku drogi". W konsekwencji, jeden z pocisków trafił w głowę jadącego drogą rowerzysty.
 
Prokuratura ustaliła także, że podczas polowania myśliwy ustrzelił kozę i koźlę sarny mimo, że sztuki tego gatunku nie były objęte upoważnieniem do polowania indywidualnego, które wówczas posiadał. Mężczyzna miał nakłaniać łowczego Koła Łowieckiego, aby ten potwierdził, że myśliwy ma wymagane pozwolenie. Innego kolegę myśliwego Jakub S. miał namawiać do zeznania, że to on upolował tę zwierzynę.
 
Mazur-Prus podkreśliła, że myśliwy został przesłuchany w charakterze podejrzanego o popełnienie przestępstw nieumyślnego spowodowania śmierci Pawła P. oraz nakłonienia do poświadczenia nieprawdy w dokumentach i pozyskania zwierzyny niezgodnie z upoważnieniem.
 
Jakub S. podczas przesłuchania potwierdził, że polował w czasie i miejscu zdarzenia, opisał przebieg wydarzeń i podkreślił, "że nikomu nie chciał zrobić krzywdy".
 
Myśliwemu grozi kara do 5 lat pozbawiania wolności. 
 
(PAP)