Tillerson: dobra chemia między Trumpem a Putinem. Pierwszym sukcesem rozejm w części Syrii

"To jest nasz pierwszy sukces" - powiedział Tillerson dziennikarzom. Sekretarz stanu USA wyraził nadzieję, że rozejm będzie rozszerzony na inne części Syrii.

 

Tillerson zastrzegł, że podejście Waszyngtonu do prezydenta Baszara el-Asada nie uległo zmianie. "Nie widzimy miejsca dla rodziny Asada w przyszłym systemie politycznym Syrii" - podkreślił. Dodał, że nie zapadła jeszcze decyzja co do przekazania władzy i ustąpienia Asada.

 

Tillerson powiedział, że Trump rozpoczął rozmowę z Putinem od podniesienia kwestii rosyjskiej ingerencji w proces wyborczy w USA w ub. roku. Według Tillersona Putin zaprzeczył, pomimo kilkakrotnych zapytań, by doszło do jakiejkolwiek ingerencji ze strony rosyjskiej.

 

Tillerson zaznaczył, że obaj przywódcy szybko nawiązali wspólny kontakt i była między nimi dobra chemia. Dodał, że w rozmowie nie zapadła decyzja o zorganizowaniu kolejnego spotkania między nimi.

 

Sekretarz stanu USA powiedział, że Stany Zjednoczone i Rosja mają różne stanowiska w sprawie postępowania z Koreą Płn. w kontekście jej programu zbrojeń. Dodał, że Waszyngton będzie kontynuował naciski na Moskwę, by robiła więcej w sprawie działań podejmowanych przez reżim w Pjongjangu.

 

"Rosjanie patrzą na to trochę inaczej niż my, więc będziemy kontynuowali te rozmowy i prosili ich, by zrobili więcej. Rosjanie prowadzą z Koreą Płn. działalność gospodarczą" - powiedział Tillerson po rozmowie obu przywódców, w której brał udział, podobnie jak szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow.

 

Niemieckie media oceniają porozumienie w sprawie rozejmu w Syrii jako wielki sukces Trumpa. Równocześnie zwracają uwagę, że spotkanie obu polityków odbyło się w czasie, gdy pozostali przywódcy uczestniczyli w sesji poświęconej ochronie klimatu, co było afrontem wobec gospodarza szczytu Angeli Merkel.

 

Rozmowa Trumpa z Putinem na marginesie szczytu G20 w Hamburgu trwała 2 godz. 15 minut - o wiele dłużej niż planowano. Tillerson powiedział, że żaden z przywódców nie chciał kończyć rozmowy, aż członkowie amerykańskiej delegacji "wysłali nawet w pewnym momencie pierwszą damę (Melanię Trump), by zobaczyć, czy jej się uda przerwać spotkanie, ale to nie zadziałało i mieliśmy dodatkową godzinę".

 

(PAP)