Trybunał Sprawiedliwości UE zakazuje wycinki drzew w Puszczy Białowieskiej, a Szyszko planuje wyciąć 1,3 mln drzew

Jak poinformowała PAP rzeczniczka Trybunału Holly Gallagher, Trybunał Sprawiedliwości UE podjął w piątek wstępną decyzję o nakazie wstrzymania wycinki Puszczy Białowieskiej. Dodała, że jest to środek tymczasowy.

 

Ministerstwo Środowiska odpowiedziało, że do resortu nie wpłynął żaden oficjalny dokument w tej sprawie. "Jak tylko taki dokument otrzymamy, to oczywiście odniesiemy się do niego" - zapewnił rzecznik Aleksander Brzózka.

 

"Trybunał Sprawiedliwości UE wydał zakaz wycinki w Puszczy Białowieskiej - piły i harwestery (ciężkie maszyny wykorzystywane do wycinki drzew - PAP) muszą zostać wstrzymane bezzwłocznie. Oznacza to, że w opinii Trybunału zwiększona wycinka w Puszczy może spowodować poważne i nieodwracalne szkody w tym bezcennym przyrodniczo miejscu" - podkreślili we wspólnym komunikacie ClientEarth Prawnicy dla Ziemi, Dzika Polska, Greenpeace, Greenmind, OTOP, Pracownia na rzecz Wszystkich Istot, WWF.

 

Ekolodzy przekonują, że wstępna decyzja Trybunału Sprawiedliwości UE w praktyce oznacza nie tylko zawieszenie wykonywania decyzji ministra środowiska Jana Szyszki z marca 2016 r. dopuszczającą zwiększenie wycinki na terenie Nadleśnictwa Białowieża, ale także zakaz usuwania starych, martwych drzew na terenie całej Puszczy. "Zakaz wycinania drzew, których usuwanie grozi trwałości chronionych w puszczy siedlisk i gatunków, obowiązuje do ostatecznego rozstrzygnięcia sprawy Puszczy przez Trybunał. Jedyny wyjątek stanowią bardzo rzadkie sytuacje związane z bezpieczeństwem publicznym" - zwrócili uwagę.

 

Organizacje dodają, że Trybunał rzadko korzysta z tzw. środków tymczasowych i stosuje go, gdy istnieje poważne zagrożenie, że działania mogą spowodować znaczące i nieodwracalne szkody.

 

W związku z decyzją Trybunału ekolodzy oczekują od rządu "natychmiastowego zastosowania się do postanowienia Trybunału i zaprzestania wycinki, która jest prowadzona z niespotykaną intensywnością i powoduje coraz więcej szkód".

 

"Decyzja Trybunału potwierdza to, o czym wcześniej alarmowała KE, UNESCO i większość środowiska naukowego - to zwiększona wycinka, nie kornik, zagraża chronionym w Puszczy siedliskom i gatunkom i powinna zostać wstrzymana natychmiast, zanim dojdzie do nieodwracalnych szkód" - dodali.

 

Wcześniej Trybunał Sprawiedliwości UE dał Polsce czas do 4 sierpnia na odpowiedź w sprawie wycinki w Puszczy Białowieskiej po tym, gdy Komisja Europejska złożyła wniosek, by podjął decyzję o zablokowaniu wycinania drzew. Ministerstwo Środowiska zapewniło wówczas, że prześle odpowiedź w terminie.

 

"Środki tymczasowe są wykorzystywane przez Trybunał jedynie w wyjątkowo nagłych i poważnych przypadkach. Zmuszają państwo członkowskie do powstrzymania się od działań powodujących poważne i nieodwracalne szkody przed wydaniem orzeczenia. Komisja uważa, że pilność tej sytuacji wymaga takich wyjątkowych środków. Wycinka trwa w Puszczy Białowieskiej, a w momencie naszej rozmowy dokonywane są tam nieodwracalne zniszczenia przy użyciu ciężkich maszyn" - mówił PAP rzecznik KE Enrico Brivio.

 

Komisja pod koniec kwietnia podjęła decyzję o przejściu do drugiego etapu prowadzonej od ubiegłego roku procedury przeciwko Polsce. Bruksela skierowała do Warszawy wezwanie do usunięcia uchybienia, domagając się przestrzegania unijnych przepisów z dyrektywy ptasiej i siedliskowej. Polska dostała krótszy niż zazwyczaj czas na odpowiedź; wynosił on miesiąc, a nie dwa, jak zwykle. Przedstawiciele KE tłumaczyli, że wynika to z tego, że sytuacja jest pilna.

 

Polska odpowiedziała na kwietniowe wezwanie Komisji 26 maja. Resort środowiska zapewniał, że działania prowadzone w Puszczy Białowieskiej wynikają z prawa europejskiego i krajowego - w tym m.in. z przepisów dyrektyw siedliskowej i ptasiej - które mają na celu powstrzymanie utraty siedlisk i gatunków cennych dla UE.

 

KE zarzuca Polsce naruszenie niektórych przepisów dyrektywy siedliskowej (w sprawie ochrony siedlisk przyrodniczych i dzikiej flory i fauny) oraz dyrektywy ptasiej (w sprawie ochrony dzikiego ptactwa); obie dyrektywy są podstawą europejskiego programu Natura 2000.

"Ponieważ wyrąb w puszczy jest już obecnie prowadzony i obejmuje usuwanie stuletnich i starszych drzew oraz działania w siedliskach, które powinny być ściśle chronione zgodnie z planem zadań ochronnych dla obszaru Natura 2000, Komisja przekazuje obecnie ostateczne ostrzeżenie" - podkreślono w kwietniowym komunikacie KE.

 

Spór wokół puszczy przybrał na sile, kiedy pod koniec marca 2016 roku minister środowiska zatwierdził aneks do Planu Urządzenia Lasu (PUL) dla Nadleśnictwa Białowieża. Przewiduje on większe cięcia, tłumaczone przez leśników koniecznością walki z masowym występowaniem kornika atakującego świerki. Aneks zakłada zwiększenie pozyskania drewna do 188 tys. metrów sześciennych w ciągu 10 lat - lata 2012-2021. Stary plan zakładał pozyskanie ponad 63,4 tys. m sześc. drewna w ciągu 10 lat.

Decyzja ta wywołała sprzeciw części organizacji naukowych i ekologicznych, które przekonują, że zwiększenie wycinki jest niepotrzebne, a tzw. gradacja kornika jest procesem naturalnym. Ekolodzy postulują też, by cała puszcza została objęta statusem parku narodowego. 

 

Minister środowiska ma jednak odmienne zdanie:

 

Obecnie w Puszczy Białowieskiej jest ok 1,3 mln zarażonych kornikiem drzew, trzeba je usunąć jeszcze w tym roku - powiedział w piątek minister środowiska Jan Szyszko.


Szef resortu środowiska był proszony na antenie radia Wnet o komentarz do krytycznych opinii opozycji dot. działań leśników na terenie Puszczy Białowieskiej. Jak mówił, świadczy to o zupełnym niezrozumieniu mechanizmów przyrodniczych.

"Zakładają, że największym wrogiem zasobów przyrodniczych jest człowiek. A najwyższą formą ochrony jest niewycinanie drzew i niezabijanie zwierząt" - mówił. Dodał, że ta filozofia jest w tej chwili realizowana "przez, nazwijmy to, totalną opozycję. Ale była realizowana również wtedy, gdy totalna opozycja była przy władzy" - zaznaczył.

 

Jego zdaniem "leśnicy mają tu dobre rozeznanie. Przecież oni dokładnie znają te drzewostany. Gradacja się rozpoczęła w latach 2010-2011. Wtedy, gdyby pozwolono im działać, tej gradacji by nie było. Wtedy usunięto by te drzewa, które zostały zainfekowane, czyli zaatakowane przez kornika i wtedy, gdyby wycięto te drzewa, byłaby całkowita kontrola nad populacją tego gatunku i nie byłoby problemów" - ocenił. Wyjaśnił, że "byłyby zasobne drzewostany i bioróżnorodność, z występującymi tam gatunkami, a nie byłoby setek, czy tysięcy hektarów zamarłych drzewostanów".

 

"Jedno drzewo zarażało mniej więcej 30 w jednej generacji (...) A teraz mamy, z tego co mi dzisiaj powiedziano, ok. 1 mln 300 tys. zarażonych drzew. I te drzewa trzeba za wszelką cenę szybko usunąć, po to żeby zahamować proces, ja bym powiedział, erupcji tego, jeszcze w tym roku i w tym kierunku rzeczywiście działamy" - powiedział Szyszko.

 

Szyszko podkreślił, że "Puszcza Białowieska musi być obiektem, który pokaże całemu światu, w jaki sposób Polacy potrafili użytkować zasoby przyrodnicze. Jesteśmy liderem pod tym względem i z tego też powodu mamy najlepszą bioróżnorodność" - ocenił.

 

Spór wokół Puszczy Białowieskiej przybrał na sile, kiedy pod koniec marca 2016 r. minister środowiska zatwierdził aneks do Planu Urządzenia Lasu (PUL) dla Nadleśnictwa Białowieża. Przewiduje on większe cięcia, tłumaczone przez leśników koniecznością walki z masowym występowaniem kornika atakującego świerki.

 

(PAP)