O włos od tragedii w Gdańsku

Na nagraniu z miejskiego monitoringu widać jak blisko było do zderzenia przepływającego statku z opadającą kładką. Kapitan jednostki zignorował czerwone światło.

 

Opuszczenie kładki nad Motławą rozpoczęło się zgodnie z harmonogramem o godz. 15:30. Minutę później statek zwolnił, a po chwili przyspieszył, by zdążyć zanim kładka opadnie do końca.

 

Kapitan "Danuty" dostał już naganę. Ale to nie koniec. Teraz sprawą zajmuje się policja. Sytuację zakwalifikowała jako bezpośrednie spowodowanie zagrożenia katastrofy w ruchu morskim. Jest to przestępstwo, za które grozi nawet 8 lat więzienia.

 

Kładka ma 70 metrów długości. Łączy najbardziej uczęszczaną część historycznego centrum miasta z wyspą Ołowianką.