Śląskie: 34-latek zatrzymany po tragicznym pożarze - zwolniony bez zarzutów

Śląskie: 34-latek zatrzymany po tragicznym pożarze - zwolniony bez zarzutów

Mężczyznę zatrzymano krótko po tragedii, to jeden z mieszkańców domu, w którym wybuchł pożar. Śledczy z pomocą specjalistów w zakresie pożarnictwa sprawdzali czy może on mieć związek z tym, co się stało. Oprócz oględzin, na miejscu przeprowadzono eksperyment procesowy. Przesłuchiwano też świadków.

 

„Mężczyzna został zwolniony do domu, ponieważ zebrany w sprawie materiał dowodowy na chwilę obecną nie pozwolił na przedstawienie mu zarzutów” - powiedziała PAP rzeczniczka mikołowskiej komendy starszy sierżant Ewa Urbańczyk.

 

Zaznaczyła, że nadzorowane przez Prokuraturę Rejonową w Mikołowie śledztwo trwa nadal. Przyczyny powstania pożaru nie są jeszcze ustalone. Na razie biegły wykluczył zwarcie w instalacji elektrycznej. Policja podkreśla, że nie ma dowodów na to, by do tragedii doszło na skutek czyjegoś celowego działania.

 

Pożar wybuchł w czwartek po godz. 21 w bloku socjalnym przy ulicy Wyrskiej. Ogień pojawił się na poddaszu trzykondygnacyjnego budynku socjalnego z drewnianą klatką schodową. W akcji brało udział 14 zastępów straży pożarnej. Ofiary - mężczyzna i dwie kobiety - zostały znalezione w jednym pomieszczeniu. Dotychczas udało się potwierdzić tożsamość jednej z ofiar.

 

Z domu ewakuowano kilkanaście osób, które spędziły noc w budynku Ochotniczej Straży Pożarnej w Łaziskach Górnych. Lokalne władze zapewniły im odzież, jedzenie i lokale zastępcze. Mają w nich mieszkać do czasu zakończenia remontu budynku, w którym wybuchł pożar. Teraz jest on wyłączony z użytkowania.

 

(PAP)