Powiesił się w radiowozie straży miejskiej. Prokuratura bada sprawę

Interweniujący strażnicy miejscy uznali, że mężczyzna jest w takim stanie, że trzeba go odwieźć do izby wytrzeźwień. Został umieszczony w tak zwanej przewozówce za zakratowanymi drzwiami.

 

Prosto z plaży strażnicy pojechali do izby wytrzeźwień. Podróż trwała około 20 minut. Po dotarciu na miejsce jeden ze strażników chciał wyprowadzić pijanego. Otworzył tylne drzwi furgonetki i zobaczył, że mężczyzna siedzi na ławce w nienaturalnej pozie. Szyję miał obwiązaną rękawem koszuli. Drugi rękaw przywiązany był do kraty. Jeszcze żył. Zmarł w szpitalu kilka godzin później