Artur W. przyznał się do zabójstwa 20-latki

"Zasadność postawionych uprzednio zarzutów zabójstwa w pełni się potwierdza - na co wskazuje także sam podejrzany w swoich zeznaniach. Planujemy skierować do sądu wniosek o przedłużenie czasu tymczasowego aresztowania o kolejne dwa miesiące" - poinformował w środę rzecznik prasowy łódzkiej prokuratury Krzysztof Kopania.

 

Decyzja o tymczasowym aresztowaniu mężczyzny na 30 dni została wydana przez łódzki sąd już w niedzielę. Kilka dni temu za Arturem W. wydano list gończy. We wtorek został zatrzymany przez patrol drogówki na ulicy w Koszalinie; podczas zatrzymania nie stawiał oporu.

Jak zaznaczył Kopania, prokuratura chce, aby najbliższe trzy miesiące podejrzany spędził w areszcie, co pozwoli śledczym na zebranie w sprawie kolejnych dowodów.

 

"W czasie przesłuchania Artur W. zeznał, że pomiędzy nim a 20-letnią partnerką doszło do kłótni. Powodem agresji były zastrzeżenia ze strony podejrzanego co do sposobu postępowania 20-latki. Wszystko wskazuje na to, że awantura miała bardzo burzliwy przebieg i była tragiczna w skutkach" - dodał prokurator.

 

W czasie awantury, do której doszło ok. godz. 2 w nocy z 14 na 15 sierpnia, w mieszkaniu wynajmowanym przez matkę Artura W. najprawdopodobniej znajdował się 2,5-letni syn jego partnerki.

 

"Nie wiemy, czy dziecko było świadkiem zdarzenia; chłopiec trafił obecnie do ojca i znajduje się poza Łodzią. Dziecko zostało otoczone opieką psychologiczną; jego zachowania mogą wskazywać, że co najmniej widział ciało swojej matki" - podkreślił Kopania.

Śledczy nie podjęli jeszcze decyzji, czy będą chcieli przesłuchać dziecko.

 

"Musimy się nad tym poważnie zastanowić. To chłopiec, który ma ukończone zaledwie dwa lata. Tego typu decyzje muszą być poprzedzone opinią psychologiczną. Aktualnie byłoby to bardzo trudne, uwzględniając chociażby obecny stan psychiczny dziecka" - wyjaśnił rzecznik prokuratury.

 

Kopania odniósł się także do ujawnianych przez rodzinę ofiary informacji o domniemanej ciąży 20-latki.

"Z relacji, które do nas dotarły wynika, że taką świadomość posiadał również podejrzany. Niestety, zmiany pośmiertne uniemożliwiły wyciąganie wniosków w tym zakresie. Podczas sekcji nie udało się stwierdzić objawów ciąży, aczkolwiek nie jest wykluczone, że kobieta była w początkowym jej stadium" - zaznaczył.

 

Przypomniał też, że zwłoki zostały znalezione dopiero 26 sierpnia wieczorem, a więc kilkanaście dni po zabójstwie. W czasie sekcji pobrano materiał biologiczny do dalszych badań pod kątem wykrycia ciąży, jednak śledczy jeszcze nie wiedzą, czy ich wyniki pozwolą na wyciąganie wniosków w tym zakresie.

 

Zgłoszenie o zaginięciu kobiety wpłynęło do policji 17 sierpnia. Złożyła je rodzina 20-latki ze Zduńskiej Woli, kobieta dwa dni wcześniej wraz ze swoim 2,5-letnim synem wyjechała do Łodzi w towarzystwie poznanego niedawno starszego o 9 lat partnera. Następnego dnia mężczyzna odwiózł dziecko do rodziny 20-latki, twierdząc, że kobieta pozostała w Łodzi, ponieważ źle się poczuła. Później kontakt z nim się urwał.

 

Policja znalazła ciało kobiety 26 sierpnia, w mieszkaniu wynajmowanym przez Artura W. na łódzkim osiedlu Teofilów. Skrępowane sznurem ciało ukryte było w wersalce. Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną śmierci było uduszenie.

 

W tej sprawie w prokuraturze w Ostrowie Wielkopolskim toczy się także odrębne postępowanie, które dotyczy niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy z Łodzi prowadzących poszukiwania 20-latki po zgłoszeniu jej zaginięcia przez rodzinę.

 

Agnieszka Grzelak-Michałowska

 

(PAP)