Saakaszwili wróci na Ukrainę: "Nie boję się porozumienia oligarchów"

26 lipca Saakaszwili dekretem prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki stracił ukraińskie obywatelstwo. Saakaszwili twierdzi, że miał wyłącznie obywatelstwo Ukrainy. Władze gruzińskie ścigają Saakaszwilego w związku z toczącymi się przeciwko niemu czterema postępowaniami karnymi. Ukraina otrzymała od Gruzji wniosek o aresztowanie i wydanie Saakaszwilego.

 

Saakaszwili ogłosił, że mimo decyzji Poroszenki o odebraniu mu obywatelstwa, zamierza przyjechać na Ukrainę 10 września. Na ten dzień zwołuje swoich zwolenników na polsko-ukraińskie przejście graniczne Korczowa-Krakowiec. Ukraińska Straż Graniczna uprzedziła, że nie zostanie wpuszczony na terytorium Ukrainy i w razie próby wjazdu ukraiński paszport zostanie mu odebrany.

 

B. prezydent Gruzji mówił w piątek w Warszawie, że zarzuty stawiane mu w Gruzji "nie są uznawane przez nikogo na świecie". "Interpol oficjalnie odrzucił uznanie ich, Amerykański Departament Stanu również, wielu europejskich polityków odrzuciło ich zasadność" - mówił.

Zaznaczył, że dwa lata temu ukraiński Prokurator Generalny "wysłał 9-stronicowy list do gruzińskiego Prokuratora Generalnego, w którym napisał, że te zarzuty mają charakter polityczny i Ukraina ich nie uznaje".

 

"Nagle po tych wszystkich latach ukraińskie władze stwierdziły, że jeszcze raz przyjrzą się tym zarzutom i tym razem zrobi to minister sprawiedliwości. Nagle mówią, że jeśli wrócę na Ukrainę, zostanie zastosowana wobec mnie ekstradycja" - dodał Saakaszwili. "Nie boję się. Nie boję się tego porozumienia oligarchów" - dodał.

 

Wskazywał, że pozbawienie go obywatelstwa Ukrainy przez prezydenta Poroszenkę, to "prezent dla Rosji". "To bardzo niefortunne, że prezydent walczącej Ukrainy robi coś takiego. To jego wybór. Mój wybór to nie bać się. Mój wybór to odważnie stawić czoła tego typu akcjom" - oświadczył.

 

Saakaszwili stwierdził też, że "wie na pewno", iż władze ukraińskie skierowały na terytorium Polski specjalne grupy, które mają obserwować jego poczynania. "Znam liczbę samochodów, znam nazwiska" - mówił. Podkreślił, że takie działanie są niedopuszczalne na granicy i na terytorium "przyjaznego państwa", jakim dla Ukrainy jest Polska.

 

"Wzywam władze Ukrainy do wycofania tych grup z powrotem na Ukrainę, do powstrzymania się od kolejnych kroków na terytorium Polski. Nie musicie mnie szpiegować. Robię wszystko otwarcie. Poruszam się jawnie. Zapowiadam swoje spotkania z prasą. Możecie po prostu podążać za tym, co robię. Spójrzcie na mój Facebook. Czy jesteście głupcami?" - mówił Saakaszwili. "Nie musicie wysyłać za mną ludzi i płacić im za to. Ukraina ma inne rzeczy, na które powinna przeznaczyć pieniądze. Mamy wojnę na Wschodzie" - dodał.

 

Ocenił, że gruziński rząd chce go usunąć z krajowej polityki i dlatego wytoczył przeciwko niemu procesy, co uniemożliwia mu zaangażowanie polityczne w kraju do czasu aż one się nie zakończą. Jego zdaniem taki cel miało też pozbawienie go gruzińskiego obywatelstwa. "Niestety ukraiński prezydent dokładanie z tej samej przyczyny zrobił to samo" - zaznaczył były prezydent Gruzji.

 

Jak powiedział na Ukrainie spędził kilkanaście lat swego dorosłego życia, angażował się w obie rewolucje na Majdanie. "Jestem częścią ukraińskiej najnowszej historii od długiego czasu" - mówił.

 

Według Saakaszwilego Poroszenko nie chce jego zaangażowania w ukraińską politykę, ponieważ on (Saakaszwili) "gra zgodnie z regułami". "Mówią, że nie jestem popularnym politykiem na Ukrainie. Przepraszam, jeśli nie jestem popularny. Dlaczego nie pozwolicie mi się zmierzyć. Zmierzmy się. Spróbujcie. Może macie rację? Ale oni wiedzą, że nie mają racji" - mówił.

 

Wyraził ubolewanie, że reformy na Ukrainie ustały, szczególnie jeśli chodzi o walkę z korupcją. "Jeśli chcemy walczyć z Putinem, musimy być dużo lepsi niż on. Nie możemy używać jego metod" - powiedział.

 

Odniósł się do tego, że władze Ukrainy w sobotę zatrzymały i przygotowują się do deportacji jego brata, Dawida. "Dokładnie tak, jakby to zrobił Putin. Niektórzy aktywiście antykorupcyjni są zwalczani, dokładnie tak, jak zrobiłby to Putin. To bardzo smutne porównanie" - podkreślił.

 

Saakaszwili był też pytany, czy ma kontakt z polskimi władzami. Jak mówił, miał kurtuazyjne spotkanie z szefem MSZ Witoldem Waszczykowskim "jako prywatna osoba". "Oczywiście mam z nim kontakt jako były prezydent Gruzji" - dodał.

 

Saakaszwili po złożeniu prezydentury w Gruzji w 2013 roku, aby uniknąć procesów sądowych za nadużycia władzy, wyjechał z kraju najpierw do USA, a potem na Ukrainę, gdzie włączył się do tamtejszej polityki. W maju 2015 roku otrzymał ukraiński paszport i w tym samym czasie prezydent Poroszenko mianował go gubernatorem obwodu odeskiego.

 

Stosunki między Poroszenką a Saakaszwilim pogorszyły się, gdy były prezydent Gruzji zrezygnował z powierzonego mu urzędu, oskarżając prezydenta Ukrainy o popieranie klanów korupcyjnych. Saakaszwili następnie utworzył na Ukrainie własną partię polityczną i nawoływał do wcześniejszych wyborów parlamentarnych.

 

(PAP)