CETA wchodzi w życie - jest się czego bać?

CETA znosi cła na 98% produktów, którymi Unia handluje z Kanadą. Z szacunków Komisji Europejskiej wynika, że unijne przedsiębiorstwa zaoszczędzą dzięki temu 590 mln euro rocznie. Jednak te optymistyczne wyliczenia nie do końca uszczęśliwiają przedsiębiorców. Ci obawiają się, że nie wytrzymają konkurencji z Kanadyjczykami. 

 

Na skutki funkcjonowania porozumienia trzeba będzie poczekać, ale już teraz wiadomo, że będzie ono generowało oszczędności i zwiększało konkurencję. Skorzystają na tym konsumenci po obu stronach Atlantyku.
 
Negocjatorzy unijni starali się zabezpieczyć interesy newralgicznych europejskich sektorów (np. wprowadzając kontyngenty na import wołowiny), ale nie można wykluczyć, że znajdą się europejskie przedsiębiorstwa, które nie wytrzymają konkurencji z kanadyjskimi.
 
Od czwartku CETA znosi cła na 98 proc. produktów (linii taryfowych), którymi UE handluje z Kanadą. Z szacunków Komisji Europejskiej wynika, że unijne przedsiębiorstwa zaoszczędzą dzięki temu 590 mln euro rocznie. Taka jest bowiem wartość ceł płaconych za towary z UE wywożone do Kanady.
 
"Nadszedł czas, by nasze przedsiębiorstwa i obywatele w jak największym stopniu skorzystali z tej okazji i by wszyscy zobaczyli, jak nasza polityka handlowa może przynosić wszystkim wymierne korzyści" - podkreślił w specjalnym oświadczeniu szef KE Jean-Claude Juncker.
 
Umowa CETA (Comprehensive Economic and Trade Agreement) wchodzi na razie w życie tymczasowo. Po tym, jak z trudem została zaakceptowana na poziomie europejskim (przez sprzeciw belgijskiego regionu - Walonii), teraz musi zostać jeszcze zaakceptowana przez parlamenty krajów członkowskich. Proces ten może zająć kilka lat, a jego wynik wcale nie jest pewny.
 
Na razie europejscy i kanadyjscy przedsiębiorcy będą mogli nieco odetchnąć dzięki zmniejszeniu biurokracji związanej z eksportem i importem. KE podkreśla, że największe korzyści odniosą mniejsze firmy, których nie stać na zatrudnianie ekspertów albo pośredników pomagających w przejściu przez procedury. Małe przedsiębiorstwa zaoszczędzą czas i pieniądze, na przykład unikając podwójnych wymagań w zakresie badania produktów, długotrwałych procedur celnych i wysokich kosztów prawnych.
 
CETA da też firmom z UE dostęp do zamówień publicznych w Kanadzie - nie tylko na szczeblu federalnym, lecz także na poziomie prowincji i gmin. To najlepszy dostęp do przetargów, jaki kiedykolwiek oferowano przedsiębiorstwom spoza Kanady.
 
"Sytuacja naszych eksporterów wkrótce się zmieni. Tymczasowe wejście w życie umowy pozwala unijnym przedsiębiorstwom i obywatelom rozpocząć od razu czerpanie z niej korzyści. To pozytywny sygnał dla światowej gospodarki" - oświadczyła unijna komisarz ds. handlu Cecilia Malmstroem.
 
Jak przekonuje, CETA pomaga UE kształtować proces globalizacji i przepisy regulujące handel światowy. Choć o umowie faktycznie jest głośno, a Kanada to duży (obszarowo) kraj, to nie należy przeceniać jej znaczenia. Ograniczeniem dla wymiany handlowej może być niewielka stosunkowo liczba ludności. W Kanadzie żyje bowiem nieco ponad 35 mln ludzi, czyli mniej niż w Polsce.
 
KE podkreśla, że umowa zapewnia konsumentom większy wybór, przy jednoczesnym utrzymaniu europejskich standardów, ponieważ jedynie produkty i usługi, które są w pełni dostosowane do wszystkich unijnych regulacji, mogą zostać wprowadzone na rynek unijny. "CETA nie zmieni sposobu, w jaki UE reguluje bezpieczeństwo żywności, w tym kwestii dotyczące produktów genetycznie modyfikowanych lub zakazu wykorzystywania wołowiny z hodowli opartej na stosowaniu hormonów" - podkreśla Komisja.
 
Mimo tych zapewnień nie brak krytycznych głosów pod adresem porozumienia. "Kanada ma słabsze standardy dotyczące bezpieczeństwa i oznaczania żywności niż UE, a także przemysłowe rolnictwo dużo bardziej zależne od pestycydów i upraw GMO" - zaznaczył Kees Kodde z holenderskiego oddziału Greenpeace.
 
Zadowolenie z wejścia w życie porozumienia wyrażają europosłowie, którzy nad nim pracowali. "Ta umowa to najbardziej zaawansowany traktat gospodarczy i handlowy wynegocjowany przez UE. Promuje najlepsze praktyki z obu stron, zarówno UE, jak i naszego bliskiego sojusznika, Kanady" - oświadczył łotewski europoseł, który był odpowiedzialny za CETA w PE, Artis Pabriks (EPL).
 
UE i Kanada podpisały CETA 30 października 2016 r., po zgodzie państw członkowskich. 15 lutego ratyfikował ją Parlament Europejski, później, w maju, zrobiła to strona kanadyjska. Otworzyło to drogę do tymczasowego stosowania, gdy tylko Kanada przyjęła wszystkie niezbędne przepisy wykonawcze.
 
Umowa zostanie w pełni wdrożona, kiedy wszystkie państwa członkowskie UE dokonają jej ratyfikacji zgodnie ze swoimi wymogami konstytucyjnymi. Na obecnym etapie (tymczasowego stosowania) nie stosuje się zapisów CETA dotyczących rozwiązywania sporów na linii państwo-inwestor. Gdy umowa zacznie w pełni obowiązywać, nowy system sądów ds. inwestycji zastąpi obecny mechanizm rozstrzygania sporów, który istnieje w wielu dwustronnych umowach handlowych wynegocjowanych w przeszłości przez rządy państw członkowskich UE.
 
Z Brukseli Krzysztof Strzępka 
 
(PAP)/Superstacja