10 tysięcy złotych grzywny za znieważenie zwłok Ewy Tylman

Ewa Tylman zaginęła w listopadzie 2015 roku. W lipcu 2016 r. z Warty wyłowiono jej ciało. Do Zakładu Medycyny Sądowej w Poznaniu przewozili je dwaj pracownicy firmy transportującej zwłoki: 26-letni Robert K. i 51-letni Mariusz P.

 

Według prokuratury, w ZMS jeden z mężczyzn otworzył worek z ciałem, a następnie obaj zaczęli je fotografować - jeden z nich miał też zrobić sobie z ciałem tzw. selfie. Zachowanie obu pracowników zarejestrował monitoring w ZMS.

 

Prokuratura ustaliła, że pracownicy firmy, która przewoziła zwłoki, nie mieli uprawnień do otwierania worków z ciałami. Ustaliła też, że jeden z mężczyzn przesłał zrobione zdjęcie ciała koledze. Na potrzeby śledztwa zabezpieczono telefony komórkowe Roberta K. i Mariusza P., oraz zapis monitoringu z ZMS.

 

Na rozprawie 11 września, obaj mężczyźni przyznali się do winy i oświadczyli, że chcą dobrowolnie poddać się karze. 26-letni Robert K. i 51-letni Mariusz P. zawnioskowali też do sądu o wymierzenie im kary grzywny w wysokości 10 tys. zł. Taki właśnie wyrok zapadł w poniedziałek, o czym poinformowały lokalne media.

 

Przed Sądem Okręgowym w Poznaniu trwa proces Adama Z. oskarżonego o zabójstwo Tylman. Według prokuratury, 23 listopada 2015 r. Adam Z., przewidując możliwość pozbawienia życia koleżanki, zepchnął ją ze skarpy, a potem nieprzytomną wrzucił do wody. Za zabójstwo z zamiarem ewentualnym mężczyźnie grozi kara do 25 lat więzienia lub dożywocie. W lutym sąd uprzedził strony o możliwości zmiany kwalifikacji czynu na nieudzielenie pomocy - za ten czyn grozi kara do 3 lat więzienia. Od tego czasu Adam Z. pozostaje na wolności.

 

(PAP)